Wpisy
Pewnie każdy z Was ma taki przepis, który jest niezawodny, sprawdza się przy każdej okazji i jest tzw. bezpiecznym przepisem - wszystkim smakuje, nie budzi wątpliwości co do smaku i struktury, kończąc pierwszą porcje, od razu mamy ochotę się...
U mnie klasyką jest ciasto marchewkowe, modyfikowane na dziesiatki sposobów, dla Julki "bez niczego", dla męża bogate w bakalie. Ciasto marchewkowe, w którym marchewkę mozna zastąpić innym warzywem, zrezygnować z dodatków, dołozyć inne, ogólnie rzecz biorąc można robić setki modyfikacji i efekt jest zawsze zadowalający...
Dzisiejsza propozycja to ciasto z mąką gryczną oraz dodatkiem cukru trzcinowego nierafinowanego ciemnego. Mięciutkie, wilgotne, pachnące karmelem...
A zanim przejdziecie do ciasta, rzućcie okiem na mój przepis biorący udział w konkursie Kulinarny Blog Roku 2012 i jeśli Wam się spodoba, zagłosujcie na niego.
Ciasto marchewkowo-gryczane z gruszką
Jaja ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy mąkę, przyprawę korzenną, sodę i proszek do pieczenia, mieszamy. Do masy dodajemy marchew, żurawinę oraz obrane i pokrojone w kostkę gruszki. Masę wylewamy do blaszki wyłozonej papierem do pieczenia, wyrównujemy powierzchnię i pieczemy w temp. 170 st.C około 50 minut. Przed wyjęciem sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone.
Smacznego :-)
Szybko się ją przygotowuje, ale chyba jeszcze szybciej znika z talerz... Ciężko odmówić sobie kolejnego płaskiego kawałeczka tej słodkiej tarty. Podstawa to dobre ciasto francuskie, takie na maśle, czy jedyne znane przeze mnie ciasto francuskie Blikle...
Czymże jest tarta tatin? Jest po prostu tartą na opak, ciasto znajduje się na górze, a masa na dole w trakcie pieczenia. Wyjmujemy ją z blaszki odracając ją do "góry nogami". Można dać dowolne owoce, ciasto francuskie zastąpić klasycznym ciastem kruchym, może ją przygotować na słono, na słodko... wszystko zależy od tego, na co mamy w danej chwili ochotę.
Tarta tatin z jabłkami i karmelem
Jabłka obrać, pokroić w ćwiartki, wydrążyć gniazda nasienne, a następnie potroić w cienkie plasterki.
Masło z wodą roztapiamy w rondelku z grubym dnem, wsypujemy cukier i mieszamy do momentu aż się rozpuści i zbrązowieje, dodajemy cynamon i kardamon, mieszamy. Wlewamy śmietankę, uważając, aby nie poparzyć się pryskającym karmelem i mieszamy aż masa się połączy, zagotowujemy i odstawiamy do wystudzenia. Karmel powinien mieć konsystencję gęstej śmietany, ma się łatwo rozsmarować na dnie blaszki, ale nie może być płynny. Jeśli będziemy mieć wrażenie, że jest za gęsty, należy dolać śmietanki i ponownie go zagotować, pamiętając o ciągłym mieszaniu.
Blaszkę o wymiarach 30x20 wykładamy papierem do pieczenia, na który wylewamy karmel i dokładnie rozsmarowujemy na całej powierzchni. Na karmelu układamy jabłka w taki sposób, aby plasterki na siebie nachodziły. Jabłka przykrywamy rozwałkowanym na wielkość blaszki ciastem francuskim.
Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 st.C i pieczemy około 40 minut, aż ciasto francuskie podniesie się do góry i zbrązowieje. Po wyjęciu z piekarnika, odstawiamy na kilka minut, a następnie przykrywamy blaszkę tacą, na którą zamierzamy wyjąć tartę i odwracamy całość do góry dnem. Ciasto wypadnie na tacę. Zdejmujemy papier do pieczenia i ... czym prędzej odkrajamy sobie pierwszy kawałek...
Smacznego :-)
Kolejny herbaciany wpis. Ostani już, nie martwcie się, chociaż nie obiecuję, że zaprzestanę herbacianej przygody, która bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Skoro na słodko było, pora na coś nieco innego, choć również ze słodkim akcentem... Pyszne mięciutkie piersi z kurczaka w herbacianym sosie z kandyzowanym imbirem i rodzynkami, miętową salsą z ananasa i ogórka oraz pieczonymi ziemniaczkami. Powiem nieskromnie, że lepszych piersi z kaczki nie jadłam nawet w najlepszej knajpie. Sekretem jest krótkie smażenie na mocnym ogniu, które powoduje, że skórka jest chrupiąca, a środek pełen soków. Nie, nie jest surowy... Jest taki, jak być powinien.
A sos? Bajeczka. Słodko-ostry z owocowym akcentem. Słodycz zawdzięcza dodatkowi cukru trzcinowego nierafinowanego, który dodatkowo wprowadza posmak karmelu, a ostrość kandyzownemu imbirowi, który przyjemnie szczypie w język, a wszystko to w owocowej herbacie... Do tego orzeźwiająca salsa ze świeżego ananasa i ogórka zielonego.
Tego trzeba po prostu spróbować, bo opisać się nie da.
Piersi z kaczki z herbacianym sosem, miętową salsą z mango i pieczonymi ziemniakami
salsa:
dodatkowo:
Piersi z kaczki myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem, nacinamy na krzyż od strony skóry, nacieramy solą, pieprzem i odstawiamy do lodówki na godzinę.
Ziemniaki szorujemy szczoteczką, nie obieramy ze skórki. Wstawiamy do garnka z wodą i gotujemy 10 minut. Odcedzamy, pozwalamy im nieco przestygnąć, kroimy w poprzek na pól, a następnie w ósemki. Blaszkę smarujemy olejem, ukąłdamy cząski ziemniaków skórką do dołu i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 St.C na około 20 minut lub do momentu aż się zrumienią.
Ananasa obieramy, ćwiartkę kroimy w kostkę. Ogórek kroimy w kostkę, a miętę siekamy drobno. Sok z cytryny mieszamy z musztaardą, odrobiną miodu i szczyptą soli, polewamy anansa wymieszanego z ogórkiem i miętą. Mieszamy i odstawiamy na chwilę, aby smaki się przegryzły.
Herbatę zalewamy 100 ml wrzącej wody, zaparzamy pod przykryciem.
Na patelni rozgrzewamy mocno olej, układamy piersi z kaczki skórką do dołu, smażymy około7 minut na mocnym ogniu, przekręcamy na drugą stronę i smazymy kolejne 5 minut. Zdejmujemy z patelni, zawijamy w folię aluminiową, następnie w ręcznik kuchenny i odstawiamy na 10 minut.
Z patelni zlewamy wytopiony z piersi kaczki tłuszcz, pozostawiając jedną łyżkę.
Herbatę mieszamy z cukrem, glassą balsamiczną, posiekanym drobno imbirem i rodzynkami, wlewamy na patelnię z tłuszczem kaczki i gotujemy około 10 minut, aż sos się zredukuje o połowę.
Piersi z kaczki odwijamy z folii aluminiowej, kroimy na plastry, układamy na telerzu i polewamy sosem.
Podajemy z salsą z mango i ziemniaczkami.
Smacznego :-)
Czasami niektórzy mnie pytają, co mnie inspiruje w kuchni... Cóż, wszystko, zazwyczaj odpowiadam. Wystarczy się rozejrzeć dokoła, zamknąć oczy, powąchać, dotknąć, posmakować... otworzyć oczy, popatrzeć na kolory... wystarczy być otwartym na nowości, nie myśleć, że dwóch smaków nie da się połączyć... trzeba je połączyć, aby móc stwierdzić, że do siebie nie pasują. A prawda jest taka, że zazwyczaj okazuje się, że pasują znakomicie, ale do tej pory nie byliśmy po prostu tego świadomi...
Czasami inspiracją jest zadanie-wyzwanie, jak w przypadku tego ciasta. Zadanie: przygotować danie z wykorzystaniem herbaty Irving. Co Wam przychodzi na myśl, jako pierwsze? Pewnie herbaciana baba, jaka być może gościła na stole u niektórych z Was w te święta wielkanocne.... Może herbaciane muffinki? Może deser czekoladowy z dodatkiem miętowej herbaty? Może łosoś wędzony na wiórkach z dodatkiem herbaty?
Może... Im bardziej zaczynamy się zastanawiać, tym trudniejsze okazuje się zadanie. Bo jak z tylu pomysłów wybrać tylko dwa? Cóż, nie jest to łatwe. Po niedługim myśleniu (długie myślenie zazwyczaj przyprawia mnie o ból głowy :-P) postanowiłam zrobić jedno danie słodkie i jedno słone.
I tutaj zbawienna okazała się strona sponsora konkursu: irvingtea.com
Poszłam do sklepu, zakupiłam, zaparzyłam, powąchałam, posmakowałam i ... wiedziałam...
... że pierwszym daniem będzie...coś prostego, coś pysznego, coś zdrowego, coś, co pomoże nam uciszyć wyrzuty sumienia podczas sięgania po kolejny kawałek podczas nastej już diety w tym roku. Tym czymś jest...
Ciasto na detoksie
Herbatę Irving Tea Cocktails zalewamy 200 ml wrzątku, zaparzamy pod przykryciem. Śliwki i żurawinę zalewamy przestudzoną herbatą i odstawiamy, najlepiej na noc, do naciągnięcia. Torebki herbaty Irving Tea Spa Detox przecinamy nożyczkami i zawartość wsypujemy do moździerza. Ucieramy na proszek. Uwaga! Jeśli liczba moździerzy nie jest równa liczbie posiadanych dzieci, może dojść do ostrego konfliktu!!!
Masło ucieramy z cukrem do białości, dodajemy jajka, po jednym, miksując chwilę po każdym kolejnym. Dodajemy mąkę gryczaną, proszek do pieczenia, mleko oraz utartą w moździerzu herbatę, miksujemy do połączenia składników. Dodajemy nasączone herbatą suszone owoce
Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i napełniamy ciastem. Wygładzamy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C. Pieczemy około 50 minut. Przed wyjęciem sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. Powinien być czysty i suchy.
Studzimy na kratce, dzielimy na porcje i serwujemy...
Jeśli chcecie wiedzieć, jak pachnie to ciasto to zaparzcie sobie herbaty Irving Tea Spa Detox, a jeśli chcecie wiedzieć, jak smakuje, to... musicie je upiec !
Smacznego :-)
Mając ciasto filo, zwykła jajecznica może przybrać nieco bardziej wykwintną formę... Zamknięta w chrupiącym cieście, z pachnącymi słońcem suszonymi pomidorami z ogródka mamy, ze świeżym szczypiorkiem i obowiązkowo - boczkiem, smakowała nam wyśmienicie. Nawet Julka posmakowała, co nieczęsto się zdarza, jeśli mamy do czynienia z nowymi daniami. Tym razem przekonały ją skwarki, jak nazywa podsmażony boczek...
Tarta filo z jajkami, boczkiem i suszonymi pomidorami
Boczek kroimy w paseczki, cebulę w piórka, szczypiorek drobno siekamy.Na jednej łyżce masła podsmażamy boczek, jak stanie się chrupki, dodajemy cebulę, solimy i smażymy do mementu aż cebula zmięknie, ale nie zbrązowieje, studzimy.
Jaja mieszamy dokładnie ze śmietanką, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy podsmażony boczek, cebulę, pokrojone w paseczki suszone pomidory, posiekany szczypiorek, mieszamy.
Tortownicę o średnicy 20 cm smarujemy masłem. Arkusze ciasta filo kroimy ostrym nożem w poprzek, na pół. W tortownicy układamy jeden płat ciasta, w taki sposób, aby brzegi wystawały za krawędzie tortownicy, przy użyciu miękkiego pędzelka smarujemy płat ciasta rozpuszczonym masłem. Układamy kolejny płat ciasta w taki sposób, aby, kolejny płat nachodził na poprzedni tylko częściowo, smarujemy masłem, i tak kontunuujemy pracę do wykorzystania wszystkich płatów ciasta filo. Jeden płat pozostawiamy.
Do wyłożonej ciastem tortownicy wlewamy masę jajecznę i przykrywamy ją wystającymi poza tortownicę częściami ciasta filo. Srodek pokrywamy ostatnim płatem ciastem, który fantazyjnie zwijamy (jak jakbyśmy chcieli zmiąć serwetkę w dłoni).
Ciasto smarujemy roztopionym masłem i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st. C z termoobiegiem, około 45 minut. Wierzch ma być ładnie zrumieniony, a środek sprężysty. Wystarczy nacisnąć delikatnie palcem i sprawdzić. Ciasto wyjmujemy z piekarnika, zdejmujemy obręcz i odstawiamy na 5 minut, a następnie kroimy na porcje.
Smacznego :-)
P.S. Przepis bierze udział w Wyborach Kulinarnego Bloga Roku 2012. Jeśli spodobał Ci się, oddaj na niego głos, proszę.
Wystarczy kliknąć na banerek znajdujący się z prawej strony strony, który skieruje Was prosto do przepisu. Głosujący mają szansę na nagrodę.
Słodko-kwaśna, z orzeźwiającą nutką mięty. Chrupiąca i wciągająca. Ciasto kruche serowe a powodzeniem mozna wykorzystać do innych tart i tartaletek. Rezygnując z dodatku cukru możemy je napełniać słonym nadzieniem. Z dodatku mięty można zrezygnować, ale wówczas tarta straci zdecydowanie na smaku...
Serowo-miętowa tarta z konfiturą truskawkową i rabarbarem
ciasto:
dodatkowo:
Wszystki składniki ciasta wkładamy do robota kuchennego i mieszamy do momentu aż ciasto będzie miało konsystencję mokrego piasku. Wówczas wyjmujemy z misy robota, szybko zagniatamy, formujemy kulę i wkładamy owinięte folią do lodówki, na około godzinę.
Rabarbar obieramy, kroimy w 0,5 cm plasterki.
Ciasto wyjmujemy z lodówki, 3/4 wałkujemy na prostokąt o wymiarach 30x20 i delikatnie przenosimy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, dziurkujemy widelcam i pieczemy około 25-30 minut w temp. 180 stC. Resztę ciasta zawijamy ponownie w folię i wkłądamy do lodówki.
Ciasto wałkowałam między dwoma kawałkami papieru, znacznie ułatwia to zadanie.
Podpieczone ciasto wyjmujemy, pozwalamy mu przestygnąć, smarujemy konfiturą truskawkową i posypujemy pokrojonym rabarbarem.
Pozostałą część ciasta wałkujemy na grubość około 0,5 cm i wycinamy paseczki szerokości 1 cm, które układamy na rabarbarze.
Ciasto ponownie wkładamy do piekarnika i pieczemy około 20 minut lub do czasu zrumienienia paseczków.
Smacznego :-)

Kruche ciasto z dodatkiem sera cheddar, pomidory, które teraz jedynie z wyglądu są pomidorami i mozzarella... Jak sobie pomyślę, że już niedługo będę miała okazję zrobić je z pomidorami od mamy, to aż ślinę przełykam...
Do tego czasu trzeba się zadowolić tym, co jest powszechnie dostępne. Tak, czy inaczej na uwagę zasługuje ciasto: słone, serowe, kruche... Kilka dowolnych ulubionych dodatków i mamy pyszną kolację, albo niezły wstęp przed daniem głównym...
Serowe tartaletki z pomidorem i mozzarellą
ciasto:
dodatkowo:
Wszystki składniki ciasta umieszczamy w robocie kuchennym i uruchamiamy program, kiedy ciasto zacznie zbijać się w kulę, wyjmujemy z misy, zawijamy w folię i schładzamy okołó godziny w lodówce (lub krócej w zamrażalniku). Ciasto mozna też zagnieść tradycyjnym sposobem- makę rozcieramy palcami z zimnym masłem, jak masa zacznie przypominać mokry piasek, dodajemy żółtko i wodę i bardzo szybko zagniatamy. Im dłużej zagniatamy tym ciasto będzie twardsze po upieczeniu, a my chcemy, aby ono było kruche, ale nie twarde. Wyjmujemy z lodówki, rozwałkowujemy i wylepiamy nim 4 foremki do tartaletek o średnicy 10 cm, wkładamy do lodówki na 15 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 190 st.C. Wyjmujemy foremki z lodówki, nakłuwamy spody widelcem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy około 15-20 minut, aż ciasto się zarumieni. Wyjmujemy i studzimy.
Pomidora myjemy, kroimy w plastry. Potrzebne nam będą 4 zgrabne plasterki o grubości około 0,5 cm, wielkości spodu od tartaletek.
Mozzarellę również kroimy w plastry.
Na wystudzonych spodach układamy plastry pomidora, przykrywamy je plastrami mozzarelli i posypujemy ulubionymi ziołami (u mnie zioła prowansalskie). Wstawiamy na 10 minut do nagrzanego do 190 st. C piekarnika.
Ser ma się rozpuścić.
Smacznego :-)
Szybki i nieskomplikowany posiłek, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. W zależności od preferencji smakowch, do skrzydełek możemy uzyć róznych przypraw, a oprócz puree z groszku, podać ziemniaku lub frytki... Skrzydełka przygotowałam dzień wcześniej, przechowałam przez noc w lodówce, zrobienie puree było eksresowe, a dodatkowo dzieci dostały frytki, które zrobiłam w piekarniku razem ze skrzydełkami. 40 minut po powrocie z pracy jedliśmy obiad... całkiem niezłe tempo... i całkiem smacznie...
Ziołowe skrzydełka z puree z zielonego groszku z miętą
Skrzydełka z kurczaka myjemy, nacieramy przyprawami i odstawiamy w chłodne miejsce na jakiś czas. Ja zostawiłam je w lodówce na noc. Następnie pieczemy w piekarniku około 40 minut. Miałam ustawiony termoobieg i opcję super grill, dzięki czemu mieliśmy soczystą, chrupiącą skórkę i delikatne, mięciutkie mięso, które się nie wysuszyło, jak podczas tradycyjnego pieczenia w piekarniku, bez przykrycia.
Groszek gotujemy w bulionie do miękkości, odcedzamy, zostawiając kilka łyżek bulionu, miksujemy i dolewamy tyle bulionu, aby uzyskać pożądaną konsystencję. Doprawiamy solą, pieprzem oraz miętą.
Ot, banalny wręcz obiad, który nam bardzo smakował.
Smacznego :-)
Małe słodkości, które każdemu czekoladożercy poprawią humor na dłuuuugie godziny... Sama przyjemność w przygotowywaniu. Mimo, że trochę czasu i pracy musimy im poświęcić, gwarantuję, że końcowy efekt wart jest zachodu...
W wersji męskiej: gorzka czekoalda i słony karmel, dla Pań - czekolada mleczna i pyszna frużelina wiśniowa. Następnym razem zrobię bez "wkładki", bo Julka narzekała, że ogólnie to "mogą być" gdyby nie miały tego w środku...
Jako foremki wykorzystałam mini-tortownice -serca oraz bardzo dobrej jakości, grube, silikonowe foremki na muffiny. Oba rodzaje foremek pochodzą z Tchibo.pl
Kruche czekoladowe serca z wiśniami lub słonym karmelem
ciasto:
karmel:
frużelina wiśniowa:
polewa czekoladowa gorzka:
polewa czekoladowa mleczna:
Wszystkie składniki na ciasto wkładamy do robota kuchennego uruchamiamy program i mieszamy do momentu, aż ciasto zacznie zbijać się w kulę. Wyjmujemy, zawijamy w folię i wkładamy na godzinę do lodówki.
Foremki smarujemy masłem. Ciasto rozwałkowujemy na grubość około 3 mm i wylepiamy nim formy. Zrobiłam 4 serca (pojemność foremek - 300 ml) oraz 12 babeczek w standardowej wielkości foremkach siliconowych. Można zrobić jedną tartę o średnicy 24 cm. Napełnić po połowie frużeliną i karmelem, są na tyle gęste, że to jest możliwe lub też zdecydować się na jeden rodzaj nadzienia i podwoić ilość składników.
Wylepione ciastem foremki wkładamy ponownie do lodówki na 30 minut i pieczemy około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 190 st.C. Nie obciążałam ciasta grochem, nakłułam jedynie spody widelcem. To w zupełności wystarczyło.
Frużelina wiśniowa:
Wszystkie składniki umieszczamy w rondelu z grubym dnem, podgrzewamy mieszając do zagotowania. Odstawiamy do wystudzenia.
Karmel:
Masło z łyżką wody roztapiamy w rondelku z grubym dnem, wsypujemy cukier i mieszamy do momentu aż się rozpuści i zbrązowieje, dodajemy sól, mieszamy. Wlewamy śmietankę, uważając, aby nie poparzyć się pryskającym karmelem (karmel się zdecydowanie wzburzy :-)) i mieszamy aż masa się połączy, zagotowujemy i odstawiamy do wystudzenia. U mnie po wystudzeniu okazało się, że karmel będzie za gęsty, więc postawiłam go z powrotem na pogniu, rogrzałam i dolałam więcej śmietanki. Podane w przepisie proporcje są takie, jak u mnie po dolewce...
Polewa czekoladowa
Śmietanki podgrzewamy w oddzielnych naczyniach, dodajemy połamaną na kostki czekoladę, do jednej gorzką, do drugiej mleczną mieszamy do połączenia się składników i jak zacznie tężeć, zalewamy nią serca i babeczki.
Upieczone czekoladowe foremki napełniamy karmelem i zalewamy czekoladą, możemy kombinować w zależności od preferencji smakowych. Przechowujemy w lodówce i wyjmujemy kilka minut przez podaniem.
Smacznego :-)
Taka wariacja na temat zapiekanki ziemniaczanej, którą już przedstawiałam. Tym razem zamknęłam ziemniaki w pysznym, kruchym cieście. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Co tu dużo mówić. Zapiekanka jest pyszna. Można ją podawać z sałatą, można jeść, jako samodzielne danie. Ja pałaszowałam ją w pracy, bo smakuje równie dobrze na zimno. Nawet mężowi smakowała, a to już jest coś, bo on jest typowym mięsożercą, a w zapiekance nie ma ani grama mięsa...
Tarta ziemniaczana
Ciasto:
Farsz:
dodatkowo:
Wszystki składniki ciasta wkładamy do malaksera, uruchamiamy program i mieszamy do momentu aż ciasto zbije się w kulę. Zawijamy w folię i wkładamy do zamrażalnika na 15 minut. Można włożyć do lodówki, ale wówczas trzeba dłużej czekać, a ja jestem trochę niecierpliwa i jak coś robię, to lubię widzieć szybkie efekty swojej pracy...
Ziemniaki obieramy, kroimy na plasterki (robię to za pomocą przystawek do malaksera), cebulę kroimy w kostkę. Na dużej patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy cebulę i smazymy do momentu aż stanie się szklista. Dodajemy plasterki ziemniaków i całość delikatnie mieszamy. Kończymy smażenie w momencie, jak ziemniaki "zwiędną", czyli po prostu plasterki nie będą już takie jędrne, ale absolutnie nie mogą być miękkie., bo wówczas po wyjęciu z piekarnika będziemy mieli ziemniaczaną papkę w cieście kruchym... Dodajemy zioła i przyprawy, studzimy.
Ciasto wyjmujemy z lodówki, 2/3 rozwałkowujemy między dwoma kawałkami foli na taką wilekość, aby przykryć nim spód i boki formy do tarty o średnicy 26 cm). Zdejmujemy jedną warstwę folii, przenosimy ciasto na formę, odwracamy stronę bez folii w dół, przlepiamy do wysmarowanej małsme formy i delikatnie zdejmujemy drugą warstwę folii. Odkrawamy wystające końce ciasta. Nakładamy farsz, starając się rozłozyć go równomiernie i nie połamać plasterków ziemniaków.
Brzegi ciasta smarujemy jajkiem.
Pozostałą część ciasta rozwałkowujemy podobnie jak pierwszą i kładziemy na ziemniaczanym farszu. Staramy się skleić brzegi. Na środu tarty robimy dziurkę i wkładamy w nią kawałek zwiniętej w rulon folii aluminiowej. Tworzymy komin przez który ulotni nam się para z piekących się ziemniaków. Jeśli nie uda nam się nałożyć ciasta tak, aby zakrywało całą powierzchnię ziemniaków i powstaną nam dziury, wówczas komin nie jest potrzebny. Dziur nie zaklejamy ciastem, będą to naturalne "wywietrzniki".
Wierzch tarty smarujemy jajkiem.
Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i pieczemy około 45-55 minut. Sprawdzamy patyczkiem do szaszłyków. Jeśli łatwo wejdzie w tartę, jest ona upieczona. Nie warto też piec za długo, lepiej aby ziemniaki stawiały przyjemny opór podczas jedzenia...
Tartę wyjmujemy i przez komin, tudzież przez naturalne dziury w cieście, wlewamy powoli śmietankę, czekając za kaym razem, aż wlana ilość zostanie wchłonięta przez ziemniaki. Może się zdarzyć, że nie zużyjecie całości śmietany, zalezy to od ziemniaków, jakie dajemy do tarty.
Po wchłonięciu śmietanki tarta jest gotowa do jedzenia.
Smacznego :-)
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |