Z pamiętnika piekarnika

Gotuję dla przyjemności i relaksu... Poszukuję nowych połączeń smakowych i niestandardowych składników... A czasami idę na łatwiznę, wyłączam logiczne myślenie, robię byle co z byle czego i efekt okazuje się być zaskakująco dobry... Razem z dziewczynkami dużo czasu spędzamy w kuchni, gotujemy, śmiejemy sie, odrabiamy lekcje... Tak, jak dawniej w moim rodzinnym domu, bo kuchnia to serce domu...

Wpisy

  • środa, 17 września 2014
    • Babeczki podwójnie czekoladowe z borówkami i pieprzową nutą

       Po długiej, aczkolwiek nieplanowanej przerwie zaczynamy od babeczek...

      Czasami tak bywa, że pewne sytuacje i zdarzenia w życiu sprawiają, że tracimy ochotę na to, co wcześniej sprawiało nam przyjemność... Ale, nawet jeśli stwierdzenie, że czas leczy rany, wydaje się w danym momencie głupie tak, że mamy ochotę trzasnąć mówiącego między oczy, to czy chcemy, czy nie, jest to prawda.... naukowo udowodniona. I chyba dobrze, bo gdyby było inaczej wszystko traciłoby w pewnym momencie sens... Tyle na temat przerwy w pisaniu... 

      Ale wracamy do babeczek...

      Czekoladowe, z jagodami (o tej porze pozostają nam jedynie mrożone) lub borówką amerykańską oraz pysznym czekoladowo-twarożkowym kremem z pieprzową nutą...

      Nam bardzo smakowały, więc i Wam polecam.

      Pierwsze zdjęcia robione moją nową zabawką, aparatem Fuji X-E2. Jeszcze tyle przede mną, jest tak inny w obsłudze od standardowych lustrzanek (miałam Sony, mam Nikona), że robienie nim zdjęć, to prawdziwe wyzwanie dla mojej malutkiej cierpliwości... Ale efekty są obiecujące :-)


      Babeczki podwójnie czekoladowe z borówkami i pieprzową nutą


       

      Babeczki:
      170 g rozpuszczonego masła
      200 g mąki pszennej
      200 g cukru pudru
      1 łyżeczka proszku do pieczenia
      1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
      2 duże jaja
      150 ml kefiru
      2 łyżki gorzkiego kakao
      150 g borówek
      krem:
      150 g serka Almette z kolorowym pieprzem
      3 czubate łyżki kremu czekoladowo-orzechowego (taki do smarowania pieczywa)
      borówki do dekoracji

      Wszystkie składniki na babeczki mieszamy w misce za pomocą łyżki, dodajemy borówki i napełniamy 12 foremek w kształcie mini babeczek lub wypełniamy ciastem formę do muffinów wyłożoną papierowymi papilotkami.  Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st.C i pieczemy około 23 -25 minut. Przed wyjęciem należy sprawdzić patyczkiem, czy babeczki są upieczone, patyczek powinien być czysty po wyjęciu z ciasta.
      Aby przygotować krem, mieszamy krem czekoladowo-orzechowy z serkiem Almette, dokładnie rozcieramy łyżką grudki serka, aż całość stanie się gładka i błyszcząca.
      Kremem napełniamy wystudzone babeczki, ozdabiamy borówkami i podajemy.
      Sugeruję nie zamieniać serka Almette z kolorowym pieprzem na inny, gdyż pieprz sprawia, że babeczki nabierają charakteru. Nie dominuje, ale jest wyczuwalny na języku.

       


       

      Smacznego :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Babeczki podwójnie czekoladowe z borówkami i pieprzową nutą”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 17 września 2014 16:40
  • piątek, 08 sierpnia 2014
    • Bananowe muffiny z jagodami i kruszonką

      Gdyby nie fakt, że okazały się fantastyczne w smaku i konsystencji, nie znalazły by się tutaj...

      Są efektem objawów maksymalnej nudy u mojej Julki. Kiedy dziecię pozbawione elektronicznych gadżetów jęczało na podłodze, ze się nudzi (koszmar jakiś, bo ja za dzieciaka nie nudziłam się chyba nigdy... teraz chciałabym się czasami ponudzić, ale nie mam kiedy ;-D), nie podchodziły gry planszowe, czytanie (samodzielne), ani propozycja rozebrania się i pilnowania ciuchów, ogarnęłam towarzystwo i na 40 minut zalęgłyśmy się w kuchni (chciałam napisać "zamknęłyśmy się", ale a. nie miałyśmy przed kim, b. nie mamy w kuchni drzwi...).

      Dziewczyny robiły babeczki samodzielnie:

      Ania: posiekała czekoladę - połowę zjadły, zrobiła pyszną kruszonkę (najpierw ryczała, bo nie chciała rąk myć twierdząc, że ma czyste, a Julia nalegała, twierdzą, że jak nie umyje, to ona nic nie zje... trzeba było użyć rodzicielskiego autorytetu... a potem wyjadła z miski połowę kruszonki...

       

       Bananowe muffiny z jagodami i kruszonką

       

       

       

      65 g masła

      100 g cukru

      2 banany (bardzo dojrzałe)

      1 jajko

      2 łyżki kwaśnej śmietany

      150 g mąki pszennej

      1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      1/4 łyżeczki soli

      50 g białej czekolady

      1 szklanka jagód

       

      kruszonka

      75 g masła

      35 g cukru

      35 g mąki pszennej

       

      Wszystkie składniki kruszonki rozcieramy palcami, aż całość zacznie się zbijać w grudki.

       

      Masło roztapiamy, mieszamy z cukrem, jajkiem i kwaśną śmietaną. Dodajemy rozgniecione widelcem banany, mieszamy.

      W drugiej misce mieszamy dokładnie mąkę z proszkiem do pieczenia, solą i sodą oczyszczoną, dodajemy do składników płynnych i mieszamy niezbyt dokładnie. Jeśli wymieszamy dokładnie, babeczki nie będą puszyste, ale twarde.

      Do masy dodajemy posiekaną drobno czekoladę, jagody, raz dwa mieszamy i napełniamy 7-8 papilotek do muffinów umieszczonych w odpowiedniej blaszce. Papilotki napełniamy do około 2/3 wysokości, posypujemy hojnie kruszonką.

      Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 st.C około 20-25 minut.

      Studzimy na kratce.

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Bananowe muffiny z jagodami i kruszonką”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      piątek, 08 sierpnia 2014 22:43
  • środa, 06 sierpnia 2014
    • Makaron z jogurtem i jagodami

      Kolejne idealne trio...

      Tym razem makaron soba (ale możecie dać równie dobrze tradycyjny, z pszenicy durum), do tego jogurt grecki i jagody... Jagody były tak słodkie, chyba przez te słoneczne dni i brak opadów, że nie było konieczności dosładzania dania.

      Proste, łatwe w przygotowaniu, szybkie i bardzo, ale to bardzo smaczne...

      Chyba dłużej zajęło mi przygotowanie tego wpisu, niż przedstawianego dania :-)

       

      Makaron z jogurtem i jagodami

       

       

       

      200 g makaronu soba

      200 g jogurtu typu greckiego

      1 szklanka jagód

       

       

      Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, przelewamy zimną wodą, odcedzamy. 

      Do makaronu dodajemy jogurt, jagody i ...gotowe.

       

       

       


       

      Smacznego  :-) 


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 06 sierpnia 2014 07:38
  • wtorek, 05 sierpnia 2014
    • Sałatka z ananasem, ogórkiem i paluszkami krabowymi

      Trzy składniki idealnie dobrane i nie potrzeba niczego więcej, aby cieszyć się małym co nieco po pracy...

      Szybka i smaczna sałatka, która idealnie pasuje do dań z grilla. Słodycz ananasa, który był bardzo, ale to bardzo słodki, przełamała musztarda francuska...

      Jeśli nie chcecie, nie musicie dodawać paluszków krabowych, a najlepiej, jak podczas ich zakupu pominiecie milczeniem ich skład...

      Raz nie zawsze...

      Całość super. Idealne trio...

       

      Sałatka z ananasem, ogórkiem i paluszkami krabowymi

       

       

       

      1/2 dojrzałego ananasa

      2 ogórki 

      100 g paluszków krabowych

      1 duża łyżka musztardy francuskiej

      2 gałązki mięty

      szczypta soli

       

      Ananasa kroimy w małe kawałki. Ogórki obieramy, kroimy wzdłuż na ćwiartki. Jeśli ogórek jest bardzo dojrzały, usuwamy pestki. Najlepiej wybierać młode ogórki, które w całości zużyjemy do sałatki.

      Paluszki krabowe kroimy na mniejsze kawałki.

      Wszystkie składniki mieszamy, doprawiamy solą i musztardą, dodajemy porwane na kawałki listki mięty.

      Schładzamy i podajemy...

       

       

       

       Smacznego :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 sierpnia 2014 08:17
  • środa, 30 lipca 2014
    • Sorbet miodowo-miętowy

      Orzeżwiający i lekki sorbet na bazie miętowego syropu cukrowego, cytryny i miodu pitnego...

      Naprawdę niewiele trzeba, aby w trakcie upałów delektować się lekkim, schładzającym ciało od wewnątrz deserem...


      Sorbet miodowo-miętowy



       

       

       

      1 szklanka cukru

      1 szklanka wody

      3/4 szklanki miodu pitnego trójniak

      sok z 2 limonek

      szczypta soli

      4 gałązki mięty

       

      Zagotowujemy wodę z cukrem i gałązkami mięty, gotujemy około 5 minut, odstawiamy do całkowitego wystudzenia. Wyjmujemy gałązki mięty, odrywamy z nich listki, gałązki wyrzucamy, a listki dodajemy z powrotem do syropu i całość miksujemy blenderem. Dolewamy miód pitny oraz sok z limonki, studzimy w lodówce, a następnie przelewamy do maszyny do lodów i dalej postępujemy zgodnie z zaleceniami producenta.

      Kiedy sorbet osiągnie odpowiedni stopień zamrożenia, przekładamy masę do pudełka i wstawiamy do zamrażalnika do całkowitego zamrożenia. 

      Podajemy z listkami mięty.

       

       

       

      Zimnego :-)

       


       

      Akcja lodowa 2014

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Sorbet miodowo-miętowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 30 lipca 2014 21:01
  • wtorek, 29 lipca 2014
    • Szarlotka z wiśniami i lodami śmietankowo-wiśniowymi

      Bardzo szybki sposób na przygotowanie kruchego ciasta z jabłkami i wiśniami.

      Wystarczy posiekać składniki w robocie kuchennym, potem wsypać je na blaszkę, lekko przyklepać, wyłożyć jabłka i wiśnie, zasypać resztą ciasta, zetrzeć zamrożone masło i gotowe...

      Wstawiamy do piekarnika i po 50 minutach mamy pachnące, cieplutkie ciasto, na które wystarczy wyłożyć kulkę lodów śmietankowo-wiśniowych i podać z czekoladowymi łyżeczkami...

       

       Szarlotka z wiśniami i lodami śmietankowo-wiśniowymi

       

       

       

       

      1,5 szklanki mąki pszennej

      1 szklanka cukru pudru

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      175 g masła (125 g z lodówki+50 g z zamrażalnika)

      1 gałązka świeżego rozmarynu

      szczypta soli

      2 łyżki bułki tartej

      4 jabłka grójeckie

      200 g wiśni nadwiślanki

       

       

      czekoladowe łyżeczki:

      50 g czekolady deserowej

      siliconowe foremki w kształcie łyżeczek

       

      Lody śmietankowo-wiśniowe:

      300 ml śmietanki 30%

      100 ml mleka 3,2 %

      1/4 szklanki cukru

      300 g wiśni nadwiślanki

       

       

      Czekoladowe łyżeczki:

      Czekoladę roztapiamy w kuchence mikrofalowej uważając, aby się nie przypaliła. Za pomocą małego pędzelka smarujemy nią siliconowe formy w kształcie łyżeczek. Nanosimy 3-4 warstwy pozwalając, aby każda poprzednia zastygła. Wstawiamy do lodówki i po około 30 minutach delikatnie wyjmujemy z foremek.

      

      Lody śmietankowo-wiśniowe:

      Mleko, śmietankę i 1/4 szklanki cukru podgrzewamy do momentu rozpuszczenia się cukru, odstawiamy do wystudzenia i wkładamy do lodówki.

      Z wiśni usuwamy pestki, wraz z sokiem umieszczamy w garnuszku, dodajemy pozostały cukier i gotujemy 10 minut, stale mieszając. Miksujemy za pomocą blendera, studzimy, a następnie umieszczamy w lodówce do całkowitego schłodzenia.

      Masę mleczno-śmietankową umieszczamy w misie maszynki do lodów i postępujemy wg zaleceń producenta. W momencie, kiedy lody będą gotowe, dodajemy puree wiśniowe i mieszamy w taki sposób, aby nie pomieszać całości, ale pozostawić wiśniowe smugi w lodach. Przekładamy do pojemnika i zamrażamy.


      Szarlotka:

      Jabłka obieramy, kroimy w ćwiartki, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w talarki. Mieszamy z 2 łyżkami bułki tartej, odstawiamy.

      Z wiśni usuwamy pestki.

       

      Mąkę, cukier puder, proszek do pieczenia, sól, listki rozmarynu i 125 g masła umieszczamy w robocie kuchennym i siekamy do momentu, aż całość zacznie przypominać mokry piasek. 

      Formę o średnicy 22 cm wykładamy papierem do pieczenia i wsypujemy 3/4 ilości "ciasta". Delikatnie przyklepujemy dłonią do dnia, układamy jabłka, posypujemy wiśniami i resztą ciasta. Na wierzch ścieramy zamrożone masło.

      Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i pieczemy około 50 minut.

      Podajemy ciepłe z lodami śmietankowo-wiśniowymi i czekoladowymi łyżeczkami.

       

       

       

       

       

      Smacznego :-)

       


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Szarlotka z wiśniami i lodami śmietankowo-wiśniowymi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 lipca 2014 20:08
  • wtorek, 22 lipca 2014
    • Bezowo-czekoladowy tort z owocami i bitą śmietaną

      Urodzinowy mojej Ani...

      Pyszny, jak każda beza, z czerwonymi porzeczkami, których kwaśny smak wspaniale przełamywał bezową słodycz.

      Do tego borówka amerykańska (zabrakło czasu, aby wybrać się po nasze, polskie jagody) i wiśnia nadwiślanka...

      Zamiast mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej - mąka ryżowa, bo dwie pierwsze, dziwnym trafem się skończyły akurat, kiedy były potrzebne...

      A skąd miałam ryżową i do czego ją kupiłam? Nie pamiętam... 

       

       

      Bezowo-czekoladowy tort z owocami i bitą śmietaną

       

       

       

      na 3 blaty bezowe:

      9 białek z dużych jaj

      400 g drobnego cukru

      1 łyżka octu winnego

      2 łyżki kakao

      1 łyżka mąki ryżowej

       

      dodatkowo:

      500 ml śmietanki 30%

      200 g wiśni nadwiślanki

      200 g borówki amerykańskiej

      200 g czerwonej porzeczki

       

       Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, dodajemy partiami cukier i miksujemy do czasu, aż się rozpuści. Do masy przesiewamy mąkę ryżową, kakao, dolewamy ocet i delikatnie, aczkolwiek dokładnie mieszamy.
       
      Dwie blaszki z wyposażenia piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Rysujemy 3 okręgi (najłatwiej odrysować na papierze 3 różnej wielkości talerze) i rozkładamy na nich masę bezową.
       
      Wstawiamy do piekarnia nagrzanego do 130 st.C z termoobiegiem, pieczemy około 1,5 godziny, zostawiamy w uchylonym piekarniku do całkowitego wystudzenia.
       
      Śmietanę ubijamy na sztywno, przekładamy nią blaty bezowe bezpośrednio przed podaniem. Każdą warstwę wzbogacamy owocami, wiśnie zostawiając na wierzch.
       
      Jak każda beza najlepiej smakuje pierwszego dnia, jest chrupiąca z wierzchu i lekko ciągliwa w środku. Dodatek kakao sprawia, że środek nie jest piankowy, ale bardziej biszkoptowy. Następnego dnia beza przemaka od śmietany i traci swoja chrupkość...

       

       

       

       

       

       

      Jakie jest Twoje życzenie Aniu? ...    KOTEK.... szepnęło dziecko robiąc oczy Shreka...

       

      Smacznego :-)

       

      P.S.

      Cóż, życzenia się spełniają, więc pewnie wkrótce wymiękniemy i choć całe 35 (prawie) lat byłam przeciwna trzymaniu (czyt. męczeniu) zwierzaka w mieszkaniu, w bloku, pewnie ulegnę... 

      Podobno kot, to nie pies (no, w sumie wiadomo, nic odkrywczego nie napisałam) i może nawet za bardzo nie będzie wymagający, nie trzeba wyprowadzać, można kochać do woli, tulić, całować... podobno nie czuć nic nieprzyjemnego w domu... podobno jak ma drapaczkę, to mebli nie zniszczy... podobno...  tylko, na Boga, gdzie mamy tę kuwetę umieścić... brrrrrr

      Ma ktoś z Was kota? Jakieś złote rady? 


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Bezowo-czekoladowy tort z owocami i bitą śmietaną”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 lipca 2014 11:00
  • wtorek, 15 lipca 2014
    • Baklava z suszonymi śliwkami i miodem pitnym

      Kolejna moja baklava, nieco inna niż zakłada oryginalny przepis...

      Pierwszą robiłam również ze śliwkami, z tą różnicą, że były one świeże, przeczytać o niej możecie tutaj. Tym razem użyłam śliwek suszonych i wzbogaciłam deser o nieco procentów... które i tak przecież wyparowały podczas pieczenia. Ale chodzi o smak, który się zachował...

      Kolejny udany wypiek, pachnący, aromatyczny, słodki, jak na baklawę przystało, ale z lekko kwaśnym przełamaniem, które dały śliwki i cytryna...

      Zamiast masła klarowanego, do smarowania ciasta filo użyłam oleju rydzowego i nad tym pomysłem zastanawiałam się najdłużej, czy faktycznie się sprawdzi... Jedna osoba na 7, które jadły to ciasto zapytała mnie, czy smażyłam, je w głębokim tłuszczu :-)

      Zakładam, że smak tej osoby jest wyjątkowo wyczulony na niuanse, na które reszta nie zwraca uwagi, zatem spokojnie możecie wykorzystać olej rydzowy podczas przygotowywania tego ciasta...

      Całość słodka, ulepkowa, ale taka właśnie być powinna, a przy tym trochę nasza, polska, regionalna... a orzechy włoskie nie ze sklepu, ale z Kozłowa, od mamy - mojego najlepszego dostawcy produktów lokalnych i sezonowych :-)

       

      Baklava z suszonymi śliwkami i miodem pitnym

       

       

       

      250 g ciasta filo

      ok. 75 ml oleju rydzowego GTS

      masa orzechowa:

      300 g orzechów włoskich

      3 łyżki cukru

      1 łyżeczka cynamonu

      1 łyżeczka kardamonu

      masa śliwkowa:

      200 g śliwek suszonych

      80 ml miodu pitnego trójniak GTS

      syrop:

      1/2 szklanki wody

      1/2 szklanki miodu pitnego trójniak GTS

      1 szklanka cukru

      2 łyżki miodu drahimskiego ChOG

      sok z 1 cytryny

       

      Najważniejsze to przygotować sobie blaszkę dopasowaną wymiarami do arkuszy ciasta filo. Jeśli takowej nie mamy, to ciasto filo można dociąć nożyczkami do wymiarów blaszki. 

      Orzechy wkładamy do robota kuchennego, dodajemy cukier, przyprawy i miksujemy chwilę tak, aby część orzechów została rozdrobniona dokąłdnie ,z część pozostała w kawałkach. Innym sposobem jest podzielenie orzechów na dwie części - jedną mielimy, a drugą siekamy nożem, potem wszystko mieszamy razem.

      Do miski robota kuchennego, w którym siekaliśmy orzechy wkładamy śliwki, wlewamy miód pitny i miksujemy dokładnie. Powstanie gęsta, śliwkowa masa, pachnąca alkoholem.

      Blaszkę smarujemy olejem. Układamy pierwszy płat ciasta, który smarujemy olejem (nie za dużo, ot robimy pędzelkiem "mazy" na cieście), a potem 6 kolejnych, następnie rozkładamy połowę orzechów, na których układamy kolejne 4 arkusze ciasta posmarowane olejem rydzowym, potem masę śliwkową, kolejne 4 płaty ciasta filo, resztę orzechów i 6-7 pozostałych arkuszy ciasta.

      Pamiętać należy, aby każdy płat ciasto filo był posmarowany olejem.

      Ciasto przed wstawieniem do piekarnika tniemy nożem na porcje. Jeśli tego nie zrobimy przed pieczeniem, później nie uda nam się uzyskać ładnych kawałków, zakładając, że w ogóle damy radę pokroić je tak ,aby nie pokruszyć delikatnych płatków ciasta...

      Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 st.C około 35 minut.

      W trakcie, kiedy ciasto się piecze, przygotowujemy syrop.

      Wszystkie składniki umieszczamy w garnuszku i gotujemy kilka minut.

      Po upieczeniu, wyjmujemy ciasto z piekarnika i jeszcze gorące polewamy syropem, odstawiamy do całkowitego wystudzenia i podajemy.

       

       

      Smacznego :-)


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 lipca 2014 07:45
  • wtorek, 08 lipca 2014
    • Jagnięcina w sosie musztardowo-miodowym z fasolą i jabłkiem

       

      Wbrew temu, na co może wskazywać nazwa, danie bardzo proste, wręcz chłopskie. Ale, jak to mówią, najprostsze smaki są najlepsze, wystarczy tylko użyć składników dobrej jakości... 

      Takich też użyłam, a opisy niektórych składników przepisu można znaleźć na stronie Trzy Znaki Smaku.

      Jagnięcina nie wymaga wielu dodatków, nie można zabić smaku mięsa... Sos na bazie miodu pitnego z odrobiną musztardy zdecydowanie przypadł mi do gustu... a jeśli powiem, że fasolę z jabłkami jadł nawet mój M., większej rekomendacji dać bym nie mogła...


      Jagnięcina w sosie musztardowym z fasolą i jabłkiem


       

       

      8 kotletów jagnięcych z kostkę (po 2 na porcję)

      2 łyżki oleju rzepakowego

      sól

      pieprz zielony młotkowany (gruby)*

       

       sos musztardowo-miodowy


      100 ml bulionu warzywnego

      50 ml miodu pitnego trójniak

      1 płaska łyżeczka musztardy Dijon

      sól

       

      fasola z jabłkiem

       

      1 szklanka suchej fasoli Piękny Jaś

      3 jabłka grójeckie

      2-3 gałązki tymianku

      1 łyżka masła

      2 łyżki oleju rydzowego

       sól

      pieprz czarny


       

      Fasolę zalewamy na noc wodą, następnego dnia gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, uważając, aby się nie rozgotowała.

      Kotleciki doprawiamy solą, obtaczamy w pieprzu młotkowanym, odstawiamy do lodówki na minimum godzinę.

      Patelnię rozgrzewamy, wlewamy na nią olej, w momencie, kiedy się rozgrzeje wkładamy kotleciki jagnięce i obsmażamy w obu stron. Przekładamy do naczynia żaroodpornego i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na około 6 minut.

      Na patelnię po smażeniu kotletów  wlewamy bulion, miód pitny i  musztardę, mieszamy dokładnie, gotujemy kilka minut aż sos się zredukuje. Doprawiamy do smaku solą, jeśli jest taka potrzeba. Na pewno nie będzie konieczności dodawania pieprzu...

      Na czystej patelni rozgrzewamy masło, dodajemy pokrojone w kostkę jabłka i listki tymianku. Po chwili dodajemy ugotowaną fasolę i olej rydzowy, podgrzewamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. 

      Na talerz wykładamy fasolę z jabłkiem, na wierzchu układamy po 2 kotleciki i polewamy sosem musztardowo-miodowym.

      Podajemy natychmiast.

       

       

       

      Smacznego :-)


      * Pieprz można rozgnieść w moździerzu. Wówczas odsiewamy najdrobniejsze części, gdyż kotlety byłyby zbyt pikantne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 lipca 2014 12:59
  • czwartek, 03 lipca 2014
    • Makaron w serowym sosie z bobem i łososiem

      Po pierwsze został mi kawałek łososia z jednego z poprzednich przepisów. Grzechem było go zjeść tak po prostu, bo za dobry się wydawał do zwykłego pożarcia po powrocie z pracy, więc dołączył do bardziej szanownego grona, w którym znalazły się polskie produkty uznane przez UE za produkty tradycyjne lub regionalne. Więcej na ten temat dowiecie się ze strony   Trzy znaki smaku.

      Pierwszym produktem z tej listy, który wpadł mi w ręce, był  wielkopolski ser smażony , który wypatrzyłam w InterMarche, a że miał symbol ChOG (Chronione Oznaczenie Geograficzne) i był ostatnim na półce, od razu znalazł się w koszyku...

       ... od razu też wróciłam wspomnieniami do czasów dzieciństwa, kiedy to mam stawiała miskę (taką żółtą) na wielkim garze (gar był siwy) z gotującą się wodą, wkładała do środka twaróg, masło i tylko ona jedna wie, co jeszcze i smażyła ser... W zależności od tego, jak długo trwało smażenie ser był bardziej lub mniej zwarty... Lubiłam ten mniej zwarty, który konsystencją przypominał serek topiony, łatwo się rozsmarowywał.. a z kanapek, które dostawaliśmy do szkoły, wyglądał spomiędzy kromek chleba... z kminkiem lub bez...

      I chociaż było to Mazurach, nie w Wielkopolsce, gdzie jestem obecnie, to maminy ser w niczym nie ustępował temu, który obecnie mam w lodówce, ba powiem szczerze - wielkopolski ser smażony jest prawie tak dobry jak ten od mamy !

      Pogoniłam też za olejem rydzowym, który znalazłam w sklepie z produktami benedyktyńskimi, a pani próbowała mi wcisnąć dodatkowo "fantastyczne" miody, ale zmarszczyła się, jak zapytałam o oznaczenia unijne, bo na tych mi zależało... "No, przecież to od Benedyktynów, a nie jakieś unijne" stwierdziła...   ale to już inna historia...

      A wracając do przepisu, to wyszło coś w rodzaju fondue lub jak wolicie sosu serowego z alkoholem, w którym przyjemnie wytarzał się makaron, na ząb trafiał od czasu do czasu bób, a smak podbijał łosoś... No, było to naprawdę pyszne i w sumie proste w przygotowaniu danie...

      

      

      Makaron w serowym sosie z bobem i łososiem


       

       

       

      250 g makaronu spaghetti

      200 g wielkopolskiego sera smażonego ChOG

      6 łyżek miodu pitnego trójniak GTS

      200 g ugotowanego bobu bez skórki

      200 g grillowanego łososia

      3 łyżki startego na tarce oscypka ChNP

      1 łyżeczka startej skórki z cytryny

      1 gałązka świeżego rozmarynu

       

      marynata do łososia:

       

      4 łyżki oleju rzepakowego

      2 ząbki czosnku

      2 łyżki musztardy francuskiej

      1 łyżeczka papryki czerwonej wędzonej

      1 płaska łyżeczka kawy mielonej

      szczypta cynamonu

      1 łyżka miodu

      2 łyżki soku z cytryny

      sól

      pieprz czarny

      kilka gałązek tymianku

      2-3 gałązki rozmarynu

      

       

      Filet z łososia odcinamy od skóry, kroimy na paski o wymiarach około 2x2x10.

       

      Przygotowujemy marynatę: Czosnek przeciskamy przez praskę, z tymianku i rozmarynu odrywamy listki, dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Paski łososia obtaczamy w marynacie, odstawiamy do lodówki na minimum 1 godzinę, ale najlepiej, jak zostawimy je tam całą noc. Rozgrzewamy grilla. Kawałki łososia grillujemy kilka minut z każdej strony, dzielimy na mniejsze kawałki.

      

      Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente.

      W czasie, kiedy makaron się gotuje, na patelnię wkładamy ser podzielony na mniejsze kawałki i powoli go rozpuszczamy, dodajemy gałązki rozmarynu oraz dolewamy miód pitny i około 4-5 łyżek wody z gotowania makaronu, nie doprowadzamy do wrzenia.

      W momencie, kiedy całość zostanie dobrze połączona i będzie gorąca, suwamy gałązki rozmarynu, dodajemy makaron (prosto z garnka w którym się gotował, bez przelewania zimną wodą), bób i kawałki łososia, delikatnie mieszamy całość i ponownie podgrzewamy.

      Przekładamy na talerze, posypujemy oscypkiem wymieszanym ze skórką z cytryny i natychmiast podajemy, bo w miarę stygnięcia ser będzie tężał.


      

      

      Smacznego :-)


      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 lipca 2014 12:43

Kalendarz

Wrzesień 2015

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

Wyszukiwarka

Autorzy

Zakładki

  • Ulubione

Kanał informacyjny

kontakt: mamajulki080506@gazeta.pl agnieszka.czapska-pruszak@wp.pl Agnieszka Czapska-Pruszak ul. Prusa 24A/1 64-920 Piła tel. 664 426 446
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
zBLOGowani.pl
Odszukaj.com - przepisy kulinarne