Z pamiętnika piekarnika

Smakowite przepisy na każdą okazję... Dostojne torty i proste śniadania przeplatają się z wymyślnymi daniami pełnymi aromatów i niestandardowych połączeń... Zapraszam wszystkich smakoszy.

Wpisy

  • poniedziałek, 28 listopada 2016
    • Płonące naleśniki pomarańczowe

       

      Naleśniki i gofry...

      Najczęściej goszczą w naszej kuchni. Właściwie nie potrzebuję przepisu, bo wszystkie składniki odmierzam na oko... Zawsze się udają...

      Dzisiaj naleśniki w wersji "de luxe"...

      a co...

      odrobina luksusu po powrocie z pracy należy się styranej matce...

      Szybkie do zrobienia, to bardzo duży plus :-)

      Jak chlusnęłam rumu na patelnię i podpaliłam, to faktycznie musiałam uważać na rzęsy... Dobrze, że za blisko nie stałam, nie przepadam za zapachem palonego włosia...

      Bardzo, ale to bardzo Wam polecam... Przepyszne!!!

       

       

      Płonące naleśniki pomarańczowe

       

       

       

      Ciasto naleśnikowe

      1 szklanka mąki

      2 szklanki mleka

      szczypta soli

      1 jajko

      1 łyżka oleju


      Wszystkie składniki miksujemy, ciasto odstawiamy na 15 minut, a następnie na patelni smażymy cienkie

      naleśniki.

       


      Syrop pomarańczowy

      1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy (1-2 pomarańcze)

      1 łyżka soku z cytryny

      3 łyżki cukru

      2 łyżki masła


      dodatkowo:

      50 ml ciemnego rumu

       


      Na patelni rozpuszczamy cukier, Staramy się go nie mieszać, a jedynie delikatnie poruszać patelnią. Kiedy

      osiągnie lekko brązową barwę (należy uważać, aby się nie przypalił), dodajemy sok pomarańczowy, sok z

      cytryny i masło.

      Wszystko podgrzewamy do momentu, aż wszystkie grudki cukru utworzone po dodaniu soku zostaną

      rozpuszczone, a całość zamienni się w gęsty syrop.

      Nie wyłączając ognia, w syropie maczamy poskładane w trójkąty naleśniki. Każdy naleśnik musi być

      porządnie zamoczony w syropie, następnie odsunięty na bok, aby można było namoczyć kolejnego. Mając

      4 naleśniki na patelni, wlewamy rum i szybko podpalamy alkohol. Radzę uważać podczas zabaw z

      ogniem...

        W momencie, kiedy ogień zgaśnie, naleśniki są gotowe do serwowania.

      Możecie spokojnie podać je na patelni, założę się, że znajdą się tacy, którzy będą chcieli ją wylizać :-D

       

       

       

      Smacznego :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Płonące naleśniki pomarańczowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 listopada 2016 07:58
  • sobota, 26 listopada 2016
    • Domowa pasta z sezamu tahini

      Skoro był już hummus, to pora na domową pastę z sezamu.

      Właściwie, to byłam zmuszona ją przygotować, bo w sklepie nie znalazła, ale zazwyczaj tak bywa... Jak jest potrzeba, to towaru brak...

      Przepis pochodzący z internetu, bardzo prosty. Ot, miałam po prostu uprażyć sezam na suchej patelni, robić to partiami, aby się nie przypalił, a potem zmiksować blenderem lub w robocie kuchennym.

      Tak też zrobiłam...


       Domowa pasta z sezamu tahini


       

       

      1 szklanka sezamu

      2-3 łyżki oleju sezamowego lub innego roślinnego o neutralnym smaku i zapachu

       

       

      Na suchej patelni praż sezam partiami, aż do osiągnięcia lekkiego zrumienienia. Należy uważać, aby sezam się nie przypalił.

      Następnie zmiksuj sezam w robocie kuchennym zaopatrzonym w nożyk "S" lub w blenderze. Podczas miksowania trzeba kilkukrotnie zatrzymywać urządzenie i zbierać resztki ze ścianek tak, aby wszystko zostało gładko zmiksowane. Trwa to około 3-4 minut, w zależności od jakości naszego  urządzenia. Dolewamy olej, ponownie miksujemy.

      Zmiksowaną na gładko pastę przechowujemy w lodówce.

      Używam do hummusu do dresingów, do sałatek, do ciastek...

      Dobrze jest mieć na zapas w lodówce.


       


       

      Smacznego :-)


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Domowa pasta z sezamu tahini”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      sobota, 26 listopada 2016 19:14
  • poniedziałek, 21 listopada 2016
    • Hummus

      A masz może dobry przepis na hummus?

      UPS...

      Są takie przepisy, które inspirują, które można modyfikować zgodnie z własnym "widzi-mi-się" i za każdym razem otrzymujemy fantastyczne danie, ale są też takie, które mimo iż podążamy za przepisem krok po kroku nie wychodzą tak, jak powinny, w których o własnych interpretacjach nie ma mowy, jeśli nie chcemy zaliczyć porażki...

      Do tych drugich przepisów należy hummus... Może, jak zrobię go tysiąc razy, stwierdzę, że mała, maleńka  modyfikacja byłaby nawet wskazana, ale na obecną chwilę, o szaleństwach nie ma mowy. 

      Wystarczy, że zaszalałam z przygotowaniem domowej tahiny - przepis wrzucę wkrótce.

      Więc, skąd wziąć dobry przepis na hummus? Oczywiście od specjalisty, a raczej specjalistki. Jeśli szukam roślinnych wariacji, które nigdy nie przyszłyby mi do głowy, zaglądam do Jadłonomii

      Tak też było i tym razem, zatem zapraszam...


      Hummus

       

       

       

      1 szklanka suchej ciecierzycy

      1 szklanka jasnej pasty tahini

      1/3 szklanki lodowatej wody

      3 łyżki soku z cytryny

      2 ząbki czosnku

      2 łyżeczki sody oczyszczonej

      do podania:

      olej z pestek dyny tłoczony na zimno

      natka pietruszki

      prażony sezam

       

      Ciecierzycę zalewamy wodą, dodajemy łyżeczkę sody i odstawiamy na noc. Wody powinno być dwa razy tyle, co ciecierzycy, bo nasiona porządnie napęcznieją, powinny mieć czym.

      Następnego dnia wodę z ciecierzycy odlewamy, ziarna płuczemy, zalewamy świeżą wodą, dodajemy łyżeczkę sody, sol i gotujemy do miękkości.  Po ugotowaniu ziarna powinny być w środku miękkie, im bardziej miękkie, tym lepiej. Odcedzamy i studzimy.

      Ciecierzycę przekładamy do miseczki, dodajemy sok z cytryny, czosnek, tahinę i sol, miksujemy do momentu, aż nie będzie grudek.

      Następnie dolewamy powoli lodowatą wodę, cały czas miksując.

      Gotowy hummus przekładamy do miseczki, polewamy dobrej jakości oliwą lub olejem z pestek dyni, posypujemy ulubionymi dodatkami i podajemy.


       

       

       

       

       

      Smacznego :-) 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Hummus”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 listopada 2016 07:19
  • piątek, 18 listopada 2016
    • Gulasz rybny

      Czy elegancko i wykwintnie oznacza drogo i czasochłonnie? Niekoniecznie...

      Parę trików i okazuje się, że tak zwana wykwintność jest tańsza, niż zwyczajny, piątkowy obiad...

      Ale czymże jest ten "zwyczajny, piątkowy obiad"? Być może nie tylko u mnie, ale u Was może być on właśnie taki...

      To właśnie w piątek gości u nas na obiedzie ryba. Do tego ziemniaki, jakaś kapusta kiszona podana w surówce i tyle.

      Bo rybę jadać trzeba i to każdy wie. Trzeba też jadać warzywa, to też każdy wie. Problem pojawia się wtedy, gdy zasiadamy do stołu i nagle z tej naszej wiedzy nie robimy żadnego użytku. Bo, mimo, że wiemy, to na ryby "warczymy", surówkę odsuwamy widelcem i... z warzyw pozostają nam jedynie ziemniaki... suche ziemniaki... chyba, że "okrasimy" je porządną łychą masła... ubogi piątkowy obiad gotowy :-)

      A przy smażeniu ryb trzeba chwilę postać. Zapach też nie jest od Chanel, niestety... Zazwyczaj cały blok wie, w którym mieszkaniu gości rybka na obiad :-) 

      Dlatego tym razem, innym sposobem, podałam rybę, z warzywami, z dwoma rodzajami ryżu i komosą ryżową, z pysznym sosem, a na zachętę każdy dostał po... jednej krewetce, która jak wisienka na torcie szczerzyła się do nas z samego czubka każdej miski :-)

      Ha !!! 

      Krewetki były? Były :-)

      Najlepsze jest to, że całość zajęła mi, z zegarkiem w dłoni, dokładnie 40 minut. Pewnie byłoby szybciej, tyle, ile ugotowanie ryżu dzikiego, ale Jaśkowi się nudziło, patelnia do zabawy nie wystarczała i dopiero, jak dostał marchew, to zajął się bidulek masowaniem dziąseł, bo 4 górne zęby postanowiły iść jednocześnie... jak szybko nie wyjdą, to się wykończymy...

      Tak, więc zapraszam na gulasz. 

      A, żeby elegancji stało się zadość, podajcie wodę w kieliszkach, zamiast w szklankach, do tego plasterek cytryny ("Jak w restauracji" - rzekło zauroczone dziecię....) i smacznego...


      Gulasz rybny

       

      3 łyżki oleju

      1 duża cebula posiekana w kostkę

      2 ząbki czosnku, posiekane

      1 listek laurowy

      szczypta kminu rzymskiego

      kilka ziaren kolendry

      1 machew 

      1 pietruszka

      1 mała cukinia

      10 cm kawałek pora

      1 puszka pomidorów

      1 szklanka cydru

      1 łyżka przyprawy do rosołu (taka vege, bez glutaminianu i innych dodatków)

      200 g filetu z białej ryby (u mnie dorsz)

      200 g filetu z łososia (użyłam dzwonki, z których usunęłam ości i skórę)

      dodatkowo:

      100 g ryżu brązowego

      100 g ryżu dzikiego

      1/2 szklanki brązowej komosy ryżowej

      natka pietruszki

      papryczka chili

       

      Zaczynamy od ugotowania ryżu, w garnku umieszczamy oba rodzaje, zalewamy wodą, dodajemy sól, gotujemy około 30 minut. Komosę ryżową, umieszczamy w drugim garnku, zalewamy 1,25 szklanki wody, gotujemy.

      Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju, dodajemy posiekaną cebulę, czosnek, startą na tarce marchew i pietruszkę, listek laurowy, kmin rzymski i podsmażamy około 3-4 minuty. Uważamy, aby cebula nie zbrązowiała. Wlewamy cydr i gotujemy całość około 5 minut, w tym czasie alkohol wyparuje. Dodajemy pomidory z puszki i dolewamy całą puszkę (tę po pomidorach) wody oraz doprawiamy przyprawą do rosołu. 

      Cydr jest na tyle słodki, że nie ma potrzeby dosładzania dania. Gotujemy 10 minut na wolnym ogniu.

      Dodajemy kawałki ryby oraz oczyszczone krewetki, gotujemy kolejne 5 minut. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem.

      W tym czasie por kroimy w plasterki, cukinię ścieramy na tarce jarzynowej.

      Do na drugiej patelni rozgrzewamy łyżkę oleju, podsmażamy krótko por i cukinię. Mają pozostać zielone i jędrne. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Całość możemy przełożyć do gulaszu i wymieszać, lub podać dodatkowo, jak ryż. Wygląda bardziej efektownie.

      W miseczki nakładamy oba rodzaje ryżu, komosę ryżową, wlewamy gulasz z kawałkami ryby i krewetką na górze, dodajemy przesmażony por z cukinią, posypujemy natką pietruszki i kilkoma plasterkami papryczki chili. Podajemy.

       

       

       

      Smacznego :-) 

       

       

       

      Zapraszam do sklepu dajar na zakupy.

      Na hasło "zdrowe-gotowanie" dostaniecie 10% rabatu na wszystko, co znajduje się w ofercie.

       


       

      #Ambition 


      Ambition z dbałością

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      piątek, 18 listopada 2016 17:13
  • czwartek, 17 listopada 2016
    • Bananowe babeczki z prozdrowotnym dżemem Łowicz 100% z owoców Czarny Bez

       

      Wstajemy rano o tej samej porze, a za oknem coraz ciemniej. O niczym innym nie marzę, jak tylko o tym, aby z powrotem wrócić do ciepłego łóżeczka. Wiem, że kiedy wyjdę z mieszkania, powita mnie mróz.

      W pracy koledzy kaszlą i kichają, staram się trzymać zdrowo, ale niepokój o dzieci jest. I chociaż mróz to dobry zwiastun dla zdrowia, bo w mroźnym powietrzu lepiej oddycha się Julce, która w czasie słoty ma napady alergicznego kaszlu, to ryzyko złapania jakiejś infekcji jest jak najbardziej realne.

      Ale my, mamy, znajdujemy sposoby na to, aby chronić swoje dzieci możliwie jak najlepiej.  Ciepłe rosołki po powrocie ze szkoły, syrop z miodu, imbiru, czosnku i cytryny, syrop z cebuli, przed którym dzieci uciekają…  Oprócz tych, mamy też przyjemniejsze i smaczniejsze pomysły na wzmocnienie.

      Ot, choćby babeczki bananowe, z nadzieniem z dżemu z owoców 100% Czarny Bez od Łowicza, smakują rewelacyjnie, stanowią wspaniałe uzupełnienie szkolnej śniadaniówki, a do tego szybko się je przygotowuje.

      Przemycony w babeczkach dżem z owoców czarnego bzu wspomaga procesy obronne organizmu. W moim rodzinnym domu, w głębi ogrodu rósł krzak czarnego bzu – ulubione drzewko Babci, która zawsze znała najlepsze sposoby na to, jak naturalnie dbać o zdrowie.  

      Wiemy, że czarny bez jest jedną z najstarszych leczniczych roślin znanych w Polsce. Zwany „drzewem życia”, posiada owoce bogate w witaminę A, C, witaminy z grupy B1 i B2, a także zawiera minerały żelaza, potasu, wapnia i antocyjanów.

      Babcia pewnie nie wiedziała dokładnie, co owoce tego krzewu mają w sobie, ale wiedziała, że pomagają uchronić organizmy maluchów przed chorobą i pomóc szybko tę chorobę pokonać, jeśli już się pojawiła. Każdego roku jesienią zbierała owoce, z których robiła sok oraz dżem. Ja mam szybszy sposób

      na wzmocnienie procesów obronnych organizmu moich dzieci. Wystarczy około jednej łyżki stołowej prozdrowotnego dżemu Łowicz 100% z owoców Czarny bez i załatwione.

      Zapraszam

       

      Bananowe babeczki z prozdrowotnym dżemem Łowicz 100% z owoców Czarny Bez

       

       

       


      3 dojrzałe banany (takie z czarnymi plamkami na skórce)

      125 g masła

      ¾ szklanki drobnego cukru

      1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

      200 g jogurtu greckiego

      2 jaja

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      ½ łyżeczki sody

      300 g mąki pszennej tortowej

      ½ słoiczka dżemu z owoców 100% Czarny Bez Łowicz

       

      W garnku roztapiamy masło, dodajemy cukier, jaja, jogurt, rozgniecione banany i wanilię, dokładnie mieszamy.

      W misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą, wsypujemy do składników mokrych i całość mieszamy tylko do połączenia. Mogą być grudki w cieście.

      Formę na muffiny wykładamy papierowymi papilotkami.

      Każdą papilotkę napełniamy ciastem do 1/3 wysokości, wkładamy łyżeczkę dżemu 100% z owoców Czarny Bez i dopełniamy ciastem do ¾ wysokości papilotki.

      Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na 20 minut.

      Po upieczeniu wyjmujemy z foremki i studzimy na kratce. Możemy posypać cukrem pudrem lub zrobić cytrynowy lukier.

      Babeczki są mięciutkie i świetnie nadają się dla dzieci na drugie śniadanie.

       

       

       

      Smacznego :-)

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 listopada 2016 13:42

Kalendarz

Marzec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Autorzy

Zakładki

  • Ulubione

Kanał informacyjny

kontakt: agnieszka.czapska-pruszak@wp.pl Agnieszka Czapska-Pruszak ul. Prusa 24A/1 64-920 Piła tel. 664 426 446
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
zBLOGowani.pl
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
my foodgawker gallery
Blogi google-site-verification: google39c93e254b0ade97.html