Z pamiętnika piekarnika

Smakowite przepisy na każdą okazję... Dostojne torty i proste śniadania przeplatają się z wymyślnymi daniami pełnymi aromatów i niestandardowych połączeń... Zapraszam wszystkich smakoszy.

Wpisy

  • niedziela, 06 listopada 2016
    • Kokosowa jaglanka z dżemem z dzikiej róży (bez dodatku cukru, bez tłuszczu, wegańska)

       

      Jaglanki jem kilka razy w tygodniu. Mały Jasiek uwielbia mus jaglany z bananem i dodatkiem innych owoców, a Julka lubi kaszę jaglaną do obiadu, zamiast ziemniaków, zwłaszcza, jeśli mamy akurat jakiś sos.

      Jaglanka to częsty gość na śniadanie, ale niewiele osób pewnie wie, że może ona być fantastycznym deserem (chociaż w tej postaci, ja również jem ją na śniadanie). Wystarczy połączyć ją z mlekiem kokosowym, dodać słodki akcent i podać w eleganckiej formie, a otrzymamy nie tylko zwykły deser, ale deser wręcz wykwintny… co nadal nie zmienia faktu, że ja tę formę jaglanki jadłam przez kilka dni na śniadanie. A nie wiem, czy wiecie, ale jeśli zmiksujecie jaglankę blenderem, otrzymacie budyń jaglany…

      Tym razem kokosową kaszę jaglaną połączyłam z dżemem 100% z owoców Dzika Róża i tak powstało super śniadanie, którego musicie spróbować.

      Jest bardzo prosta w przygotowaniu, a efekt naprawdę pozytywnie was zaskoczy.

      Dżem 100% z owoców Dzika Róża, to nowość wśród dżemów Łowicz – nie zawiera dodanego cukru, jedynie ten pochodzący z owoców. Jest fantastyczny, z trudnością powstrzymywałam się przed wyjadaniem go łyżeczką ze słoika… Co ja plotę… nie powstrzymywałam się przecież… pierwszy słoiczek zjadłam ot tak sobie –   testowałam przecież, czy smaczny… J

      Jest rewelacyjny, nadaje niesamowitego różanego smaku i zapachu potrawom, do których go dodamy.

      Nie od dzisiaj też wiadomo, że dzika róża wzmacnia odporność.

       

      Kokosowa jaglanka z dżemem Łowicz 100% z owoców z Dzikiej Róży

       


       

      ½ szklanki kaszy jaglanej

      ½ szklanki wody

      1 szklanka mleka kokosowego

      szczypta soli

      dodatkowo:

      dżem 100% z owoców Dzika Róża Łowicz

       

      Kaszę jaglaną wsypujemy do garnka i podgrzewamy do momentu, aż poczujemy przyjemny orzechowy zapach. Należy uważać, aby kasza się nie przypaliła, bo będzie gorzka.

      Kaszę zalewamy wodą i mlekiem kokosowym, zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy około 15 minut. Kasza powinna być miękka i gęsta. Doprawiamy solą.

      Podajemy ciepłe z dżemem 100% z owoców Dzika Róża Łowicz.

      Udany początek dnia gwarantowany.

       


      l

       

      Smacznego :-)


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „ Kokosowa jaglanka z dżemem z dzikiej róży (bez dodatku cukru, bez tłuszczu, wegańska)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 listopada 2016 06:49
  • czwartek, 27 października 2016
  • poniedziałek, 24 października 2016
    • Naleśniki z dyniowym farszem i rozmarynowym syropem miodowo-imbirowym

      Każdy ma swój przepis na naleśniki. Jedni lubią cieniutkie, jak pergamin, smażone na suchej patelni,  inni wolą grubsze, takie, które wiedzą, co to jest tłuszcz dodany do smażenia.

      Jedni jedzą naleśniki tylko z cukrem (jak moje dzieci), a inni pakują w nie to, na co tylko przyjdzie im ochota i na co pozwolą puszczone luzem wodze wyobraźni.

      Dzisiaj przedstawiam naleśniki napchane farszem z dyni. Sezon dyniowy w pełni, w każdym sklepie jest co najmniej jedna skrzynka pełna pomarańczowych dyniek. Mniejsze, większe, jest w czym wybierać. 

      Moją faworytką jest hokkaido. Zgrabna, choć z ogonkiem, nie trzeba jej obierać i fajny, zbity miąższ o orzechowym posmaku. Nadaje się moim zdaniem do wszystkiego. Robię z niej zupy, desery, dodaję do makaronu, nadziewam cannelloni, a także pakuję do naleśników...

      Super smakuje w towarzystwie korzennych przypraw.

      Dzisiaj w naleśnikach, z dodatkiem rozmarynu, który jako jedyne ziele jeszcze rośnie na moim parapecie oraz imbiru i miodu. 

      Dynia zamknięta w naleśnikach, podana ze słodkim i aromatycznym syropem, to super sposób na przemycenie dyni dzieciom, które kojarzą ją głównie z Halloween. A ponieważ dynia jest lekkostrawna i bogata w witaminy i minerały, zależy mi, aby dzieciaki jadły ją możliwie często, zwłaszcza, że nadchodzi sezon zimowy, gdzie dostęp do świeżych warzyw i owoców będzie ograniczony, a dynia wytrzyma w spiżarni prawie do wiosny...

       

       Naleśniki z dyniowym farszem i rozmarynowym syropem miodowo-imbirowym

       

       

       naleśniki:

      1 szklanka mąki pszennej 

      1 szklanka mleka

      1/2 szklanki wody gazowanej

      2 jaja

      3 łyżki oleju rzepakowego

      farsz:

      2 szklanki ugotowanej lub upieczonej dyni hokkaido

      1 łyżka oleju rzepakowego

      szczypta soli

      syrop:

      2 łyżki miodu

      1 łyżeczka startego imbiru

      1 szklanka soku pomarańczowego

      1 gałązka rozmarynu

       

      Z produktów na naleśniki robimy ciasto, odstawiamy na 15 minut, a następnie smażymy cienkie naleśniki.

      Dynię rozgniatamy widelcem, dodajemy olej, odrobinę soli. Dynia hokkaido jest słodka, nie trzeba dosładzać. 

      Naleśniki smarujemy farszem z dyni, składamy.

      Sok pomarańczowy mieszamy ze startym imbirem, rozmarynem, dodajemy miód i zagotowujemy. Gotujemy około 15 minut aż sos się zredukuje do konsystencji syropu.

      Naleśniki z farszem układamy na patelni, polewamy syropem i przed podaniem podgrzewamy.

       

       

       

      Smacznego :-) 

      Zapraszam do sklepu dajar na zakupy.

      Na hasło "zdrowe-gotowanie" dostaniecie 10% rabatu na wszystko, co znajduje się w ofercie.

       


       

      #Ambition 


      Ambition z dbałością

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 października 2016 08:09
  • czwartek, 20 października 2016
    • Makaron z potrawką z kurczaka

      Nigdy nie byłam fanką gotowanego mięsa...

      Straszne... ni to smaku, bo został w rosole, ni wyglądu, bo bardziej blade niż ja, ot takie coś dla dzieci, co zazwyczaj miksuje się tym, które jeszcze zębów nie mają... albo już nie mają, o zgrozo!

      W moim rodzinnym domu mięso z rosołu, bo przeważnie z tym był "problem", zagospodarowywało się w pasztecikach, pierogach i uszkach...

      OOOOOOOO, w tej postaci mięso gotowane nabierało szlachetności,  to już była pychotka. I tylko mama zawsze mowiła, że tyle się nastała przy stolnicy, żeby tych nieszczęsnych uszek nalepić, a my wciągnęliśmy to wszystko w 15 minut!!! 

      No, jak było pyszne, to i wciągnęliśmy szybko :-)

      Sytuacja trochę się zmieniła, jak z moim M. wymieniliśmy po ślubie... zwyczaje żywieniowe :-) 

      Jego rodzina zdecydowanie przepada za mięsem gotowanym.

      Są gusta i guściki :-)

       Biorąc po uwagę fakt, że obecnie moja Julka za gotowaną szyję z indyka mogłaby zabić, stwierdzam, że gusta kulinarne dostaje się w genach po rodzicach :-) A ona odziedziczyła je niestety po tacie... niestety, bo są to dość wąskie horyzonty, choć i tak szersze niż u dawcy genów, dla którego niekwestionowanym królem królów jest niezmiennie schabowy... ale nie jest źle, cały czas nad tym pracujemy ;-) 

      A wracając do gotowanego mięsa... 

      Ponieważ kochająca żona dba o męża i mu dogadza, trzeba było trochę pokombinować i znaleźć taki sposób na gotowane mięso, żeby cała rodzina (ok, tym razem głównie chodziło o mnie) była zadowolona.

      No i... metodą prób i błędów... kombinując z różnymi dodatkami i smakami... okazało się, że...

       jest jedno takie danie z gotowanym mięsem, przed którym

      KLĘKAJCIE NARODY ! 

      Gotowane mięso drobiowe zostało pokonane 

      1000 osobowości, 1000 pomysłów, jedna Lubella!

      Niby potrawka, ale nie do końca, mięso gotowane, ale podsmażone na rumiano, zatopione w pysznym, białym sosie, podane z makaronem, który dla mnie zmienia wszystko.

      Nie jakieś kartofle, które z sosem utworzą dość trudną do określenia rzeczywistość obiadową na talerzu, ale właśnie makaron...

      te nitki, które wiją się zgrabnie pod kawałkami mięsa, chowają pod marchewką, żeby znowu pokazać się za listkiem pietruszki... 

      jak w wierszyku z dzieciństwa ..."płynie, wije się rzeczka, jak błyszcząca wstążeczka... Tu się chowa, tam ginie, a tam znowu wypłynie... "

      poezja i romantyzm, jak w "Zakochanym kundlu" i scenie z makaronem i klopsikami, kraszonej mokrym całusem... 

      I kto mi powie, że jedzenie nie jest "seksi"?

       

      Makaron z potrawką z kurczaka 

       

       

       

      około 400 g gotowanego mięsa z kurczaka lub indyka (u mnie takie z rosołu)

      1 łyżka oleju

      ok 1,5 - szklanki rosołu (lub dobrego bulionu z kostki, torebki)

      1 gotowana marchew (u mnie z rosołu)

      1 łyżka masła

      1 łyżka mąki

      natka pietruszki

      trochę soku z cytryny do smaku

      makaron spaghetti Lubella

       

      Na patelni rozgrzewamy olej, podsmażamy na złoto kawałki gotowanego kurczaka. Zdejmujemy z patelni, odstawiamy na bok.

      Na tej samej patelni rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i robimy jasną zasmażkę, którą zalewamy rosołem. Mieszamy cały czas, aby utworzył się delikatny sos (a nie kluchy). Gęstość sosu regulujemy odpowiednią ilością rosołu. 

      Marchew z rosołu kroimy w kostkę, razem z usmażonym kurczakiem i posiekaną natką pietruszki dodajemy do sosu, zagotowujemy, doprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Miałam dobrze przyprawiony rosół, więc wystarczyło dodać jedynie trochę przypraw, aby całość miała odpowiedni smak.

      Makaron gotujemy al dente. Mieszamy z częścią sosu, nakładamy do miseczek i dopiero wtedy dokładamy kurczaka. W ten sposób sos dokładnie oblepi makaron. 

       

       

       

      Smacznego :-) 

       


      1000 osobowości, 1000 pomysłów, jedna Lubella!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Makaron z potrawką z kurczaka ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 października 2016 10:02
    • Smażona "lazania" z białym serem i szpinakiem

      Makaron !!!!!

      1000 pomysłów, jedna Lubella.

      Lasagne kochamy wszyscy... w tej postaci napakowanej mięsem mielonym z sosem pomidorowym, zalaną pysznym sosem beszamelowym z dużą ilością gałki muszkatołowej, przesypanej porządnie serem żółtym, taką ciągnącą się w trakcie jedzenia, aromatyczną i pyyyyyszną !!!!

      Zazwyczaj przygotowuję zdecydowanie więcej niż zjadamy na raz, dzielę na porcje i zamrażam, bo już absolutną fanką tego dania jest Ania. Bywa, że po powrocie ze szkoły pada od drzwi: "dzisiaj jem lazanię na obiad"...

      A mamusia, fiku miku, wyciąga z zamrażareczki kawałeczek dla córeczki i po odgrzaniu w piekarniku na stół wjeżdża to, na co akurat dziecię ma smak :-)  Bywa też i tak, że zamrażarka świeci pustkami, ale tego opisywała nie będę... Cóż, życie...

      Nie ma też co ukrywać, że przygotowanie lasagne jest dość czasochłonne - dwa sosy, składanie, pieczenie... Dlatego robię to od czasu do czasu, w ilościach hurtowych... Ale kiedy i te się skończą (jak teraz), a czasu nieco brak (po moim powrocie do pracy) zjadamy "lazanię" w wersji smażonej... 

      Po pierwsze mniej kaloryczna, bo nie zawiera sosu beszamelowego

      Po drugie bardziej chrupiąca

      Po trzecie można ją zdecydowanie szybciej przygotować

      Po czwarte - nadziewacie, czym chcecie, prawie nie ma ograniczeń

      Po piąte, bierzemy w dłoń i nic się nie rozpada

       

      My jadamy w wersji kolacyjnej, z serem i szynką, a także w wersji bardziej obiadowej z twarogiem i szpinakiem.

      Obie smakują fantastycznie. Obie wersje polecam tak samo, chyba nie mogę się zdecydować, która smakowała nam bardziej. I to wszystkim, bez wyjątku ! 

       

      Smażona "lazania" z białym serem i szpinakiem

       

       

       

      12 sztuk makaronu lasagne Lubella

      250 g chudego twarogu

      125 g sera mozzarella

      200 g szpinaku w liściach (miałam mrożony)

      1 ząbek czosnku

      sól

      pieprz czarny

      dodatkowo:

      2 jaja

      około 3/4 szklanki bułki tartej 

      olej do smażenia

       

      W szeroki i płaskim garnku zagotowujemy wodę, solimy. Partiami (po 5-6 sztuk) gotujemy makaron lasagne do momentu, aż będzie na tyle miękki, że da się go łatwo zwinąć, ale na tyle twardy, że się nie porwie... Pamiętajmy, że będziemy go jeszcze smażyć na patelni, więc odpowiednio zmięknie.

      Wyjmujemy z garnka, odkładamy na deskę, możemy przełożyć papierem do pieczenia, aby się nam nie posklejał.

      Mozzarellę ścieramy na tarce lub rwiemy palcami na malutkie kawałki.

      Szpinak rozmrażamy, odciskamy wodę. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju, przesmażamy przeciśnięty przez praskę czosnek, dodajemy szpinak, chwilę smażymy,  studzimy i mieszamy dokładnie z twarogiem, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

      Na makaronie rozkładamy porcję farszu szpinakowo-twarogowego, posypujemy mozzarellą i składamy trzy raz wzdłuż krótszego boku.

       

       Odstawiamy do lodówki, aby farsz stężał. Będzie nam się lepiej smażyło.

      Następnie każdy kawałek moczymy dokładnie w jajku i obtaczamy w bułce tartej. Smażymy na dobrze rozgrzanym oleju na złoty kolor.

       

      Dzieci jadły też wersję z szynką i serem żółtym. Świetny pomysł na ciepłą kolację.

      Najlepszy był ser, jak stwierdziła Julka, który ciągną się tak, że drugie zdjęcie o początek, a to na dole.... dwie godziny później :-D 

       

       

       

       

      Smacznego :-) 

       

      1000 osobowości, 1000 pomysłów, jedna Lubella!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 października 2016 08:11

Kalendarz

Luty 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          

Wyszukiwarka

Autorzy

Zakładki

  • Ulubione

Kanał informacyjny

kontakt: agnieszka.czapska-pruszak@wp.pl Agnieszka Czapska-Pruszak ul. Prusa 24A/1 64-920 Piła tel. 664 426 446
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
zBLOGowani.pl
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
my foodgawker gallery
Blogi google-site-verification: google39c93e254b0ade97.html