Z pamiętnika piekarnika

Gotuję dla przyjemności i relaksu... Poszukuję nowych połączeń smakowych i niestandardowych składników... A czasami idę na łatwiznę, wyłączam logiczne myślenie, robię byle co z byle czego i efekt okazuje się być zaskakująco dobry... Razem z dziewczynkami dużo czasu spędzamy w kuchni, gotujemy, śmiejemy sie, odrabiamy lekcje... Tak, jak dawniej w moim rodzinnym domu, bo kuchnia to serce domu...

Wpisy

  • piątek, 16 maja 2014
    • Brownie bez pieczenia (bezglutenowe, wegańskie) z olejem rzepakowym

      Na przepis natknęłam się już dawno temu, w książce You are what you eat, którą tak przy okazji bardzo polecam... Można znaleźć w niej dużo inspiracji na zdrowe dania, zaczerpnąć nieco wiedzy o właściwościach odżywczych poszczególnych produktów, a także o wpływie składników odżywczych na nasz organizm... Wszystko podane w prosty sposób.

      Książka przeznaczona dla osób z różnego rodzaju nietolerancjami pokarmowymi, ale i nam, zdrowym na ciele i duchu (mam nadzieję) też nie zaszkodzi spróbować tego, czy owego i z niektórych pokarmów od czasu do czasu zrezygnować...

      No to do rzeczy...

      W przepisie miały być orzechy brazylijskie, ale te, które akurat były w sklepie nie zachęcały do kupna, więc zastąpiłam je mieszanką nerkowców i włoskich. Z braku karobu jest kakao gorzkie, dodałam nieco śliwek suszonych, których w oryginale brakuje i olej rzepakowy, który jest naturalnym źródłem kwasów omega-3 i dlatego warto go przemycać w naturalnej postaci tam, gdzie tylko możemy. Słodkie dania są chętnie jedzone przez dzieci, zupełnie odwrotnie jest u mnie z surówkami, niestety...

      A jeśli tutaj również działa zasada synergizmu, a działa, bo są witaminy wchłaniane tylko w obecności tłuszczów i minerały, które lepiej są przyswajane w obecności swoich kolegów po fachu (np. wapń jest lepiej wchłaniany w obecności witaminy D, a ta z kolei jest rozpuszczalna w tłuszczach), więc cały łańcuch zależności mamy...

      Ciasto jest łatwe w przygotowaniu, konsystencją przypomina dobrze zrobione brownie (czyli ciasto zakalec), jest słodkie i aksamitne. Ci, który lubią cos pochrupać, też powinni je polubić...

      No i jak ładnie zagłusza wyrzuty sumienia po jedzeniu... Właściwie nawet zapobiega wyrzutom sumienia, bo wystarczy spojrzeć na skład i od razu odczuwamy przyjemną świadomość, że tym małym słodkim co nieco robimy mnóstwo dobrego dla naszego zdrowia, urody i dobrego samopoczucia...

      Rozpisałam się za bardzo, wiec na koniec powiem, że POLECAM!!!!!

       

      Brownie bez pieczenia (bezglutenowe, wegańskie) z olejem rzepakowym

       

       

       

       

      Masa podstawowa:

      200 g orzechów nerkowca

      100 g orzechów włoskich

      garść rodzynek

      10 sztuk suszonych śliwek

      100 g daktyli bez pestek

      2 łyżki kakao gorzkiego

      60 g siemienia lnianego (zmielony len)

      2 łyżki oleju rzepakowego

      1/8 łyżeczki soli (opcjonalnie)

      

      Dodatkowo:

      100 g pestek słonecznika

      100 g posiekanych orzechów włoskich

      

       

      Orzechy nerkowca i włoskie (te do masy podstawowej) zalewamy wodą i zostawiamy na noc do napęcznienia. Następnie odcedzamy i razem z rodzynkami, daktylami, suszonymi śliwkami i kakao umieszczamy w misie malaksera (robot kuchenny z nożykami), dolewamy 250 ml wody, olej rzepakowy i miksujemy tak dokładnie, jak tylko nasze urządzenie da radę. W trakcie miksowania kilkukrotnie zbieramy łopatką ciasto ze ścianek naczynia, aby wszystko zostało dokładnie zmiksowane.

      Do masy dodajemy orzechy włoskie, słonecznik i smakujemy, dodajemy sól albo nie, jak zdecydujecie, sól jednak wzmacnia pozostałe smaki, więc warto jej dodać szczyptę... można dodać więcej daktyli, jeśli ciasto będzie dla Was za mało słodkie... Całość przekładamy do foremki siliconowej (20x20) lub formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do lodówki na min 1 godzinę. Następnie kroimy na porcje.

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Przepis bierze udział w konkursie  Blogerzy odkrywają walory oleju rzepakowego.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Brownie bez pieczenia (bezglutenowe, wegańskie) z olejem rzepakowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      piątek, 16 maja 2014 09:52
  • czwartek, 15 maja 2014
    • Sorbet truskawkowy

      Najprostsze na świecie lody truskawkowe, w których zakochało się moje "mało wymagające" dziecko...

      Tylko truskawki (udało nam się kupić polskie, koszmarnie drogie jeszcze są...) woda, cukier i sok z cytryny...

      Piękny kolor i niesamowity smak, proste w przygotowaniu, już zjedzone :-)

      Nie przepadam za lodami, więc jak już coś lodowego zrobię i pochwalę, to musi być naprawdę COŚ...

       

      Sorbet truskawkowy

       

       

       

      500 g truskawek

      1/4 szklanki wody

      1/4 szklanki cukru

      sok z 1/2 cytryny

       

       

      Wodę z cukrem zagotowujemy i gotujemy około 5 minut na wolnym ogniu, powstanie syrop. Studzimy.

      Do syropu dodajemy truskawki, sok z cytryny i wszystko miksujemy dokładnie blenderem.

      Schładzamy w lodówce, a następnie przelewamy do maszynki do lodów i dalej postępujemy zgodnie z zasadą działania naszego urządzenia.

      Jeśli nie mamy maszynki do lodów, to masę wlewamy do pojemnika, wstawiamy do zamrażalnika i co 30 minut wyjmujemy i miksujemy blenderem, aby rozbić tworzące się kryształki lodu. Po 4 krotnym powtórzeniu tej czynności (zakładając, że nie zapomnicie) będziecie mieli dość i jeśli często robicie lody, to zainwestujecie w maszynkę do lodów...

      Swoją kupiłam w LIDLU za ok. 79 zł, dwa lata temu. Jak na potrzeby 4-osobowej rodziny, sprawdza się bardzo dobrze.

       

      Smacznego :-)

      

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Sorbet truskawkowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 maja 2014 11:47
  • środa, 14 maja 2014
    • Tort bakaliowy z kremem brzoskwiniowym

       

       Osiem lat zleciało, nawet nie wiem kiedy...

      Osiem late temu miała niecałe 3 kg i piszczała cicho, a dzisiaj ledwo co ją podnoszę do góry i pyskuje :-)

      Ciasto urodzinowe Julki.

      Wybór tortu był niezwykle łatwy, chciałabym mieć umiejętność tak szybkiego podejmowania decyzji, jak moje dziecko...

      Jaki miał być? Marchewkowy, bez niczego...

      Kurcze blade, prowadzę blog kulinarny, nie mogłam przecież wyskoczyć z najprostszym ciastem na oleju z marchewką i polewą czekoladową...

      Uznając życzenie dziecka za zbyt mało wymagające, mała dostała ciasto marchewkowe bez niczego, a tort, napakowany różnymi dodatkami posłużył do zdmuchnięcia świeczek i zachwycił gości...

       

      A poważnie...

      Mimo znacznej ilości białek, spód jest raczej biszkoptowy niż bezowy, miękki, napakowany słonecznikiem, wiórkami i wafelkami, inspirowany przepisami na tort Prince Polo znalezionymi w necie, aczkolwiek efekt to zupełnie coś nieoczekiwanego...

      Słonecznik w cieście, to efekt braku większej ilości orzechów włoskich i brak czasu na rozłupywanie tych, które mam od mamy, jednocześnie grzechem byłoby kupować łuskane, kiedy mam własne, więc taki kompromis... Możecie dać orzechy, jeśli chcecie...

      Zupełnie inny od przedstawianego wcześniej Ferrero Rocher nie tak chrupiący, nie tak słodki, delikatniejszy, ale nie lekki...

      Polecam, gościom bardzo przypadł do smaku...

       

      Tort bakaliowy z kremem brzoskwiniowym

       

       

       

      8 białek

      3 żółtka

      szczypta soli

      200 g cukru

      100 g mielonych orzechów włoskich

      100 g prażonego na suchej patelni słonecznika

      100 g wiórków kokosowych

      100 g wafelków Prince Polo (2 wafle XXL pokruszone na kawałki)

      100 g rodzynek

      3 łyżki rumu ciemnego

      2 łyżki mąki pszennej

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

       

      krem

      1 puszka brzoskwiń w syropie (850 g)

      4 łyżki cukru

      2 łyżki mąki ziemniaczanej

      2 czubate łyżki mąki pszennej

      5 żółtek

       

      dodatkowo:

      200 g masła

       

      Rodzynki zalewamy rumem, odstawiamy do naciągnięcia. Zalane czymkolwiek rdzynki wkąłdam zawsze na kilkanaście senkund do mikrofalówki, ciepłe szybciej wchłaniają płyn (a może ja mam tylko takie wrażenie)

      Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, dodajemy cukier i ubijamy do jego całkowitego rozpuszczenia, dodajemy żółtka i miksujemy, nastepnie pozostałe składniki i delikatnie mieszamy łyżką.

      Masą napełniamy 3 tortownice o średnicy 21-22 cm (u mnie jedna tortownica i dwie foremki siliconowe do tarty, z pofalowanymi brzegami, co zupełnie nie przeszkadza, bo dokoła tortu i tak będzie krem), wstawiamy do piekarniak nagrzanego do 180 st.C na 15-20  minut, wyjmujemy, studzimy.

      Krem:

      Brzoskwinie odcedzamy z syropu. Odmierzamy syrop i dolewamy tyle wody, aby mieć 500 ml płynu, zagotowujemy.

      Żółtka ubijamy z cukrem, dodajemy oba rodzaje mąki, pół szklanki wody i całość wlewamy na gotujący się sok z brzoskwiń, zagotowujemy cały czas mieszając. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy wierzch folią spożywczą, aby nie utworzył się kożuch i studzimy.

      Miękkie masło ucieramy z ugotowanym brzoskwiniowym budyniem na gładki krem.

      Odkładamy 2-3 połówki brzoskwiń, a resztę siekamy drobno i dodajemy do kremu, mieszamy.

      Masą przekładamy krążki ciasta, zostawiając część na posmarowanie boków i wierzchu, wierzch ozdabiamy odłożonymi brzoswiniami, startą czekoladą lub czymkolwiek mamy ochotę...

      Najlepiej przygotować rano, aby ciasto nieco zmiękło.

       

       

      Moja ośmiolatka...  

      

       

       

      Wciąż nieduża, bo zabrakło powietrza w płucach, aby zdmuchnąć świeczki za jednym "dmuchem"...

       

       

      Smacznego :-)

      

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Tort bakaliowy z kremem brzoskwiniowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 14 maja 2014 16:18
  • poniedziałek, 12 maja 2014
    • Spaghetti prawie bolognese

      Czy da się zrobić klasykę bez mielonego mięsa?

      Nie ma co ukrywać, że to nigdy nie będzie to samo. Tak, jak sernik bez sera nie będzie prawdziwym sernikiem, choćby nie wiem jak ktoś mnie przekonywał, że nie czuć różnicy, tak smalec z fasoli nie będzie prawdziwym smalcem... Choć oba mogą być pyszne, zarówno sernik bez sera, jak i smalec z fasoli... Ba, jestem pewna, że są pyszne, bo je robiłam :-)

      Ale to wciąż będzie tylko "PRAWIE...", a prawie robi różnicę...

      Więc nie wmawiając, że nie zauważycie różnicy, bo zauważycie, proponuję Wam małe kłamstewko w sam raz na piątek (wiem, że głupio pisać o piątku w poniedziałek, wybaczcie...). Możecie to zrobic choćby jutro, a może nawet dzisiaj...

      Mięso zastępujemy soczewicą, reszta podobnie, jak w klasycznym przepisie na spaghetti bolognese...

       

      Spaghetti prawie bolognese

       

       

      200 g razowego makaronu spaghetti

       

      2 łyżki oleju rzepakowego

      1 cebula

      1 ząbek czosnku

      1 marchewka

      400 g pomidorów bez skórki z puszki

      4 łyżki koncetratu pomidorowego

      25 g gorzkiej czekolady

      1/2 szklanki soczewicy zielonej

      sól

      pieprz czarny

      suszone oregano

      suszone bazylia

      cukier

       

      Na oleju podsmażamy posiekaną cebule i czosnek, po chwili dodajemy obraną i pokrojoną w drobną kostkę marchew. Patelnię przykrywamy pokrywką i smażymy całość 10 minut, dodajemy soczewicę, pomidory z puszki, koncentrat pomidorowy i szklankę wody, mieszamy, przykrywamy i gotujemy 25- 30 minut, aż soczewica będzie bardzo miękka. Jeśli jest taka konieczność, to dolewamy jeszcze trochę wody. Doprawiamy sola, pieprzem, ziołami i cukrem do smaku.

      Podajemy z makaronem ugotowanym na "jędrno" czyli al dente.

      

       

       

       

       Smacznego :-)

       

       

       Inspiracja z książki You are what you eat cookbook

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 maja 2014 12:32
  • piątek, 09 maja 2014
    • Wiosenne naleśniki z serkiem i warzywami

       Wiosenne naleśniki w wiosennym kolorze...

      Z serkiem i warzywami, mogą być ciekawą odmianą weekendowego śniadania...

      Jak to naleśniki, zawsze wszystkim smakują...

       

       

      Wiosenne naleśniki z serkiem i warzywami

      

      

      

      naleśniki:

      1/2 szklanki mąki pszennej

      1 szklanka mleka

      100 g szpinaku (może być
      mrożony)

      sól

      1 łyżka oleju

      kilkanaście listków roszponki

      farsz:

      250 g twarogu

      4 łyżki jogurtu naturalnego

      1/2 pomarańczowej papryki

      10 sztuk pomidorków koktailowych

      1/2 długiego ogórka

      kiełki brokułu

      sól

      pieprz czarny

       

       

       

       Naleśniki:

      Jeśli mamy świeży szpinak, to go przelewamy wrzątkiem i dokładnie odciskamy, jeśli mrożony, to rozmrażamy i dokładnie odciskamy wodę. Wszystkie składniki, oprócz roszponki, wkładamy do miski i mieszamy blenderem (!), co pozwoli nam dokładnie zmiksować szpinak. Na teflonowej patelni smażymy cienkie naleśniki. Z podanej porcji powinno wyjść około 8-9 sztuk.

      Farsz:

      Twaróg dokładnie miksujemy z jogurtem, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Paprykę kroimy w kostkę, ogórka w cienkie plasterki, a pomidorki w ćwiartki. Na jednej połowie naleśnika rozsmarowujmy porcję twarożku, posypujemy papryką, układamy plasterki ogórka, pomidorki i dodajemy kiełki brokułu, przykrywamy drugą połową naleśnika i składamy na pół.

      Podajemy.

      

       

       

      Smacznego :-)

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      piątek, 09 maja 2014 11:36
  • czwartek, 08 maja 2014
    • Ciasteczka jak digestive

       

      A gdyby tak w domu zrobić coś, co zazwyczaj się kupuje? 

      Plusem domowych wypieków i gotowania jest to, że mamy taniej i zdrowiej niż ze sklepu, pomijam kwestię relaksu w kuchni, bo tak, jak ja nie oglądam sportu, bo mnie nic w tym nie bawi, tak nie wszyscy muszą się relaksować w kuchni...

      Ale nawet Ci, którzy do kuchni zaglądają z "musu", na pewno będą zadowoleni, kiedy po trudach i znojach kuchennych zmagań, zasiądą z kawą przy takim ciasteczku...

       

       

      Ciasteczka jak digestive

       

      

       

       

      1,5 szklanki płatków owsianych

      1 szklanka mąki razowej

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      1/2 szklanki cukru trzcinowego

      100 g masła

      1/3 łyżeczki soli

      4-5 łyżek mleka

      polewa:

      ok. 100 g mlecznej czekolady

      4 łyżki śmietanki 30%

       

      Wszystkie składniki na ciasta wkładamy do robota kuchennego (malaksera) i miksujemy do momentu, aż uzyskamy okruchy, dodajemy po 1 łyżce mleka i w momencie, kiedy ciasto zacznie zacznie przypominać mokry piasek (będzie zbijało się w grudki/kruszonkę) kończymy miksowanie.

      Wyjmujemy z ciasto z misy robota, zagniatamy szybko, formujemy wałek, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę. Po stwardnieniu łatwiej nam będzie pokroić ciastka.

      Kroimy na grubość 0,4 mm, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy około 15-20 minut.

      Studzimy na kratce, wystudzone polewamy polewą.

      Polewa:

      Czekoladę roztapiamy w kapieli wodnej, mieszamy ze śmietanką i jak zgęstnieje, smarujemy nią ciasteczka.

       

      Ciastka przechowujemy w zamkniętym pojemniku. Ja trzymałam je w lodówce, czekolada wówczas tak przyjemnie chrupie.

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Inspiracja

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasteczka jak digestive”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 maja 2014 10:03
  • środa, 30 kwietnia 2014
    • Lody sernikowe z polewą czekoladową

      W kuchni lubię kontrasty...

       

      Słodki z odrobiną słonego, mięso w owocowym sosie, warzywa w słodkim cieście...

        

      Lubię zabawę w ciepło-zimno...

       

      Jeśli ktoś nie ma problemów z nadwrażliwością zębów, to zapraszam, a jeśli komuś doskwiera owa dolegliwość, to biegiem do apteki po odpowiednią pastę do zębów, a później po przepis...

       

      Lody sernikowe...

       

      To nic innego jak porządny zamrożony sernik... z dodatkiem skórki cytrynowej, mieszanki kandyzowanych skórek cytrusów i odrobiną rumu...

       

      Bez jajek, bo nie mam przekonania do surowych jaj, zwłaszcza, jak robię coś przeznaczonego również dla dzieci...

       

      Lody sernikowe z polewą czekoladową


       

      

       

      500 g twarogu sernikowego z wiaderka

       

      250 ml mleka skondensowanego niesłodzonego

       

      250 g mleka skondensowanego słodzonego

       

      50 g mieszanki kandyzowanych skórek

       

      50 g mlecznej czekolady startej na tarce

       

      skórka otarta z 1 cytryny

       

      3 łyżki rumu

       

      polewa:

       

      100 g mlecznej czekolady

       

      4 łyżki śmietanki kremówki

       

      2 łyżki rumu

       

      Twaróg miksujemy z mlekiem skondensowanym słodzonym i rumem, dodajemy kandyzowane skórki, skórkę z cytryny, czekoladę i mieszamy dokładnie.

       

      Mleko skondensowane niesłodzone ubijamy mikserem, aż utworzy się z niego apetyczna pianka, dodajemy do masy serowej i mieszamy łyżką.

       

      Masę przelewamy do maszynki do lodów i dalej postępujemy zgodnie z zaleceniem producenta.

       

      Jeśli ktoś nie ma maszynki do lodów, przelewa masę do pojemnika, wkłada do zamrażalnika i po upływie 30 minut wyjmuje, aby zmiksować ją dokładnie. Zapobiegnie to tworzeniu się kryształków lodu w masie.
      Następnie wkłada pojemnik z powrotem do zamrażalnika i po 30 minutach powtarza czynność. Warto to powtórzyć jeszcze 2 razy.

       

      Przed jedzeniem wyjmujemy lody z zamrażalnika, aby nieco zmiękły.

       

      Domowe lody są zdecydowanie twardsze od kupionych w sklepie. Nie zawierają żadnych dodatków poprawiających strukturę i nie są tak bardzo napowietrzone, ale zapewne 100 razy smaczniejsze :-)

       

      Sos:

       

      Czekoladę roztapiamy w kuchence mikrofalowej, mieszamy ze śmietanką i rumem, polewamy nią lody.

       

      Podajemy z kawą Jacobs...

       

      Zimne lody o smaku sernika, gorąca kawa... dla mnie nie ma lepszego połączenia...

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Przepis na chwilę kawowej przyjemności

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Lody sernikowe z polewą czekoladową”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 30 kwietnia 2014 10:50
  • wtorek, 29 kwietnia 2014
    • Odchudzona panna cotta tymiankowa z malinami i musem truskawkowym

      A teraz coś, dzięki czemu moja kuchnia stanie się bogatsza o dwa sprzęty kuchenne :-)

      Bardzo prosty w przygotowaniu, elegancki i smaczny deser, do przygotowania którego użyłam mrożonych truskawek i malin D'aucy.

      Właściwie nic więcej dodawać nie będę, może oprócz tego, że panna cotta nie zawiera śmietanki kremówki, więc liczy sobie nieco mniej kalorii niż zazwyczaj...

      W sam raz na poprawę humoru podczas deszczowej majówki...

       

      Odchudzona panna cotta tymiankowa z malinami i musem truskawkowym

       

      

       

       panna cotta:

      2 szklanki mleka

       3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (domowy waniliowy)

       6 łyżeczek żelatyny

       1 laska wanilii

       2 gałązki tymianku

       mus truskawkowy:

       200 g mrożonych truskawek D'aucy

       1 galaretka truskawkowa

       dodatkowo:

      200 g malin D'aucy

      1 galaretka malinowa

       

       Mleko zagotowujemy z cukrem, gałązkami tymianku i ziarenkami wanilii, zdejmujemy z ognia, dosypujemy żelatynę i mieszamy do jej rozpuszczenia. Wystudzone mleko przelewamy przez sitko wyłożone gazą i w momencie, kiedy zaczyna tężeć wlewamy do kieliszków, odstawiamy do całkowitego stężenia.

      Galaretkę malinową rozpuszczamy w 500 ml wody, dodajemy do niej mrożone maliny, mieszamy i kiedy zacznie tężeć, wylewamy porcje na mleczną pannę cottę, odstawiamy do całkowitego stężenia.

       Galaretkę truskawkową rozpuszczamy w 1/2 szklanki wody, dodajemy do niej zamrożone truskawki, mieszamy i całość miksujemy blenderem do uzyskania konsystencji musu. Kiedy zacznie tężeć, wylewamy porcje na galaretkę z malinami.

      Podajemy schłodzone, ozdobione listkami tymianku.

       

       

      Smacznego :-)

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Odchudzona panna cotta tymiankowa z malinami i musem truskawkowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 kwietnia 2014 10:54
  • poniedziałek, 28 kwietnia 2014
    • Sernik z mango na karmelizowanych orzechach włoskich

       

      Czas tak szybko leci, że mimo iż wciąż coś gotuję, piekę, bo jeść trzeba, fotki robię, bo to lubię, ale  nie mam czasu, aby to opisać...

      Dzisiaj zatem bardzo szybko sernik, który zrobiłam na święta do rodziców. Z mango, z chrupiącymi orzechami na spodzie, kremowy, pyszny...

      Pieczony długo w niższej niż zazwyczaj temperaturze, dzieki czamu ma właściwą konsystencję...

      Mango warto kupić w Biedronce, w żadnym innym sklepie nie udało mi się kupić tak dojrzałego, smaczngo, żółtego owocu. Miąższ idealnie odchodzi od pestki, dzięki czemu niewiele tracimy z całego owocu.

      Bardzo polecam...

       

      Sernik z mango na karmelizowanych orzechach włoskich

       

       

       

      Spód:

      200 g orzechów włoskich

      4 łyżki cukru brązowego

      

      Masa:

      1 kg twarogu sernikowego z wiaderka

      250 g mascarpone

      5 jaj

      1 szklanka cukru

      4 łyżki mąki ziemniaczanej

      ziarenka z 1 laski wanilii

      1 szklanka puree z mango (zmiksowany i przetarty przez sito miąższ z mango)

       

      Wierzch:

      300 g jogurtu greckiego

      3 łyżki cukru pudru

       

      Orzechy podpiekamy na suchej patelni, zdejmujemy. Na patelnię dodajemy cukier, w momencie jak się rozpuści dodajemy orzechy, dokładnie mieszamy i wykładamy na tortownicę o średnicy 26 cm wyłożoną papierem do pieczenia. Odstawiamy do wystudzenia.

      W tym czasie przygotowujemy masę.

      Oba rodzaje sera miksujemy, dodajmy cukier, wanilię i mąkę, miksujemy ponownie, dodajemy po jednym jajku, po każdym miksując tylko do połączenia się składników. Dodajemy puree z mango i mieszamy całość łyżką. Nie musi być bardzo dokładnie.

      Masę wlewamy na spód z orzechów, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st.C. Po 20 minutach zmniejszamy temperaturę do 120 st.C i pieczemy jeszcze 55 minut.

      Po tym czasie sernik wyjmujemy z piekarnika, na wierzchu rozprowadzamy jogurt wymieszany z cukrem pudrem, wstawiamy do piekarnika ponownie i dopiekamy jeszcze 15 minut.

      Studzimy w lekko uchylonym piekarniku. Po całkowitym wystudzeniu wstawiamy do lodówki na całą noc.

       

       

       

       

       

       Smacznego :-)

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 kwietnia 2014 09:54
  • środa, 16 kwietnia 2014
    • Cynamonowa baba drożdżowa- brioszka

      Fantastyczne maślane ciasto drożdżowe, które długo zachowuje świeżość. Cała praca nad ciastem wymaga jedynie miksera i cierpliwości. W zamian otrzymujemy przepyszną babkę, której nikt się nie oprze.

       

       

      Cynamonowa baba drożdżowa- brioszka

      

       

       

      100 ml ciepłego mleka

      7 g suszonych drożdży

      6 łyżek cukru

      1/2 łyżeczki soli

      3 jaja

      2,25 szklanki mąki pszennej

      380 g miękkiego masła

       

      dodatkowo:

      1/2 szklanki cukru

      2 łyżki cynamonu

       

      Do naczynia z ciepłym mlekiem dodajemy pozostałe składniki oprócz masła i miksujemy około 5 minut mikserem zaopatrzonym w haki do ciasta drożdżowego. Następnie dodajemy miękkie masło i ponownie miksujemy 5 minut. Ciasto powinno być gładkie i odchodzić od ścianek naczynia.

      Naczynie przykrywamy folią do żywności i wstawiamy na noc do lodówki.

      Formę do babki (moja o pojemności 3 litry) smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą.

      Cukier mieszamy z cynamonem.

      Ciasto wyjmujemy z lodówki, wykładamy na blat posypany delikatnie maką, formujemy wałek i dzielimy go na 24 części. Dłonie natłuszczamy olejem, z każdej części ciasta formujemy kulkę i obtaczamy ją w cynamonowym cukrze. Kulki wkładamy do foremki, którą przykrywamy ściereczką i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na około 2,5 godziny.

      Formę z ciastem wstawiłam do piekarnika nastawionego na funkcję wyrastania - 30 st.C. Ciasto powinno potroić swoją poczatkową objętość. Dla porównania "przed" i "po" zerknijcie na poniższe zdjęcie.

       

       

       Babkę pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 st.C (grzanie góra+dół, bez termoobiegu) przez 20 minut.

      Wyjmujemy z piekarnika, wyjmujemy z formy, studzimy na kratce i posypujemy cukrem pudrem. Można polukrować, ale tym razem na prośbę Julki, babka była tylko z cukrem pudrem.

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Cynamonowa baba drożdżowa- brioszka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 16 kwietnia 2014 08:43

Kalendarz

Maj 2015

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Autorzy

Zakładki

  • Ulubione

Kanał informacyjny

kontakt: mamajulki080506@gazeta.pl agnieszka.czapska-pruszak@wp.pl Agnieszka Czapska-Pruszak ul. Prusa 24A/1 64-920 Piła tel. 664 426 446 Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
zBLOGowani.pl
Odszukaj.com - przepisy kulinarne