Z pamiętnika piekarnika

Gotuję dla przyjemności i relaksu... Poszukuję nowych połączeń smakowych i niestandardowych składników... A czasami idę na łatwiznę, wyłączam logiczne myślenie, robię byle co z byle czego i efekt okazuje się być zaskakująco dobry... Razem z dziewczynkami dużo czasu spędzamy w kuchni, gotujemy, śmiejemy sie, odrabiamy lekcje... Tak, jak dawniej w moim rodzinnym domu, bo kuchnia to serce domu...

Wpisy

  • poniedziałek, 27 stycznia 2014
    • Ciasto cytrynowe z kandyzowanym imbirem i syropem cytrusowo-imbirowym

       

       Fantastycznie pachnie, jest mięciutkie, uzależniające i pyyyyyszne...

      Babkowe ciasto nasączone dodatkowo aromatycznym syropem. Szybkie w przygotowaniu i równie szybkie w konsumpcji...

      Polecam na mroźny weekend...

       

       Ciasto cytrynowe z kandyzowanym imbirem i syropem cytrusowo-imbirowym

       

       

       

      ciasto:

      200 g masła

      4 jaja

      200 g mąki pszennej

      250 g cukru

      100 g mielonych migdałów

      3/4 szklanki jogurtu greckiego

      3 łyżki soku z cytryny

      skórka otarta z 1 cytryny

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      100 g kandyzowanego imbiru

       

      syrop

      6 łyżek cukru waniliowego

      2 łyżki soku z cytryny

      2 łyżki soku z pomarańczy

      odrobina świeżego imbiru starta na tarce

      skórka starta z 1 pomarańczy

       

      dodatkowo

      4 łyżki rumu

       

      Masło ucieramy z cukrem do białości, dodajemy po jednym jajku na przemian z łyżką mąki, za każdym razem dokładnie miksując całość. Dodajemy pozostałe składniki oprócz jogurtu, miksujemy, dodajemy jogurt i delikatnie mieszamy.

      Przekładamy do blaszki/keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st.C i pieczemy około 1 godziny. Po 50 minutach zaczynamy sprawdzać patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy w blaszce do przestudzenia.

      Wszystkie składniki na syrop umieszczamy w garnuszku i podgrzewamy do zagotowania. Studzimy lekko i dodajemy rum, mieszamy.

      Ciasto nakłuwamy patyczkiem do szaszłyków i nasączamy syropem. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.

       

       

       

       

       

       

      Smacznego :-)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasto cytrynowe z kandyzowanym imbirem i syropem cytrusowo-imbirowym”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 stycznia 2014 08:12
  • czwartek, 23 stycznia 2014
    • Sernik gotowany

       

      Podobno swego czasu był bardzo popularny... Podobno, choć ja go nie zauważyłam... Podobno moja mama ma go w swoim zeszycie z przepisami... Podobno, choć ja nie miałam o tym pojęcia... Podobno jego czas już minął, ale to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia...

      Zauważyłam go u Topiki, trochę zmodyfikowałam przepis.

      Pyszne miodowe i kruche placki, które miękną pod wpływem serowej masy... Nie tylko one miękną... Zmiękli wszyscy, którzy mieli okazję go posmakować...

      Zdecydowanie polecam, bo jest pyszny.

       

      Sernik gotowany

       

       

       

      kruche ciasto:

       500 g mąki pszennej

      20 dag cukru pudru

      10 dag miodu

      10 dag masła

      1 jajo

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      3 łyżki gęstej śmietany 12%

      1/4 łyżeczki soli

       

      masa serowa:

       1,5 kg twarogu z wiaderka

      4 jaja

      1/5 szklanki cukru pudru (w oryginale 2 szklanki)

      20 dag masła (w oryginale 30 dag masła)

      3 łyżki maki ziemniaczanej

      1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub nasiona z 1 laski wanilii)

       

      polewa czekoladowa:

      100 g gorzkiej czekolady

      50 ml śmietanki 30%

       

      Wszystkie składniki na kruche ciasto wkładamy do robota kuchennego zaopatrzonego w nożyk, miksujemy do czasu, aż ciasto zacznie zbijać się w kulę, wyjmujemy na blat, szybko zagniatamy i dzielimy na 3 części. Ciasto było nieco klejące, więc odrobinę podsypałam mąką. Formujemy 3 kule, zawijamy je w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.

      Trzy blaszki z wyposażenia piekarnika (takie, które idealnie pasują do wielkości naszego piekanika) wykładamy papierem do pieczenia.

      Na każdej blaszce kładziemy porcję ciasta, przykrywamy ją folią spożywczą i ugniatając/rozciągając dłońmi lub wałkując przy uzyciu wałka, rozprowadzamy ciasto równo po całej powierzchni blaszki. Ciasto się klei, więc trudno byłoby je w inny sposób połozyć na blaszce. Wydaje się, że ciasta jest za mało na taką powierzchnię, ale wystaczy je cienko rozwałkować (przykrywając folią!) i będzie go wystarczająco.

      Ciasto pieczemy w pikarniku nagrzanym do 160 st.C z termoobiegiem, około 13-15 minut. Zależy to od piekarnika. Ciasto powinno się zarumienić.

      Piekąc z termoobiegiem wszystkie trzy blaszki wkładamy do piekarnika jednocześnie.

      Bez termooobiegu lub bez odpowiedniej ilości blaszek,  pieczemy placki pojedynczo.

      Upieczone ciasto wyjmujemy, odstawiamy na bok, każdy placek kroimy na dwie częsci (w sumie ma być 6 równych placków) i studzimy. Placki powinny być twarde po wystudzeniu.

       

       

      Masa serowa:

      W garnku z grubym dnem lub takim, w którym nam się nic nie przypali, rozpuszczamy masło.

      Wszystkie pozostałe składniki umieszczamy w oddzielnym naczyniu i miksujemy dokładnie.

      Kiedy masło zacznie się pienić, wlewamy masę serową i stale mieszając doprowadzamy do zagotowania. Masa zgęstniała, wyglądała, jakby miała się zwarzyć, ale nic takiego się nie stało.

      W momencie, kiedy całość zaczęła puszczać charakterystyczne bąbelki (tak się gotują masy o dużej gęstości), zestawiłam z ognia i pozwoliłam jej nieco przestygnąć, cały czas podjadając, bo jest niewzykle smaczna...

      Kiedy masa serowa będzie tylko ciepła i gęsta na tyle, że nie wypłynie nam przyciśnięta kolejnymi warstwami ciasta, zaczynamy nakłdać ją na placki dzieląc tak, aby ostatni, górny placek nie był nią pokryty.

      Po przełożeniu ciasta, wystarczy lekko docisnąć je dłonią, wyrównać boki, ewentualnie zostawić trochę masy serowej, aby je również posmarować.

       

      Polewa:

      Czekoladę rozpuszczamy, mieszamy ze śmietanką i rozprowadzamy na cieście.

       

      Ciasto musi poleżeć jedną noc, aby placki zmiękły i dało się ładnie kroić.

      Z tym ładnym krojeniem i tak może być problem, więc jeśli chcemy mieć zgrabne kawałeczki nie upaćkane serem, podczas krojenia wkładamy nóż do gorącej wody, lub przecieramy papierowym ręcznikiem.

       

      Ciasto jest naprawdę pyszne. Wymaga trochę pracy i trochę nerwów (czy ta masa aby na pewno nie jest zwarzona?????), ale naprawdę warto :-)

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Sernik gotowany”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 stycznia 2014 09:15
  • wtorek, 21 stycznia 2014
    • Makaron z pieczarkami i jajkiem w koszulce

      Niezwykle proste, wręcz banalne danie...

      Jednocześnie niezwykle smaczne i efektownie wyglądające.

      W sam raz na piątek bez mięsa.

       

      Makaron z pieczarkami i jajkiem w koszulce

       

       

       

      250 g makaronu spaghetti
      3 jaja
      50 g sera Provolone
      200 g pieczarek
      sól
      pieprz
      olej rzepakowy

       

      Makaron gotujemy w dużej ilości osolonej wody, po ugotowaniu przelewamy zimną wodą, odcedzamy Pieczarki czyścimy suchą ściereczką, kroimy na pół lub na cztery części. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju rzepakowego, dodajemy pieczarki i smażymy na dużym ogniu, aby pieczarki się usmażyły, a nie udusiły. Pieczarki powinny lekko zbrązowieć, nie powinny puścić za dużo soku. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku, dodajemy ugotowany makaron i mieszamy całość dokładnie, trzymamy w cieple.

      Przygotowujemy 3 foliowe woreczki, do każdego z nich wlewamy 1 łyżeczke oleju rzepakowego, wbijamy po jednym jajku, dodajemy odrobinę soli i zawiązujemy woreczek. W garnku zagotowujemy wodę, jak zacznie wrzeć, wkąłdamy do niej woreczki z jajkami i gotujemy około 4-5 minut. Czas gotowania zależy od tego, jak płynne żółtko lubimy...

      Po określonym czasie wyjmujemy woreczki z wody, odcianmy zawiązane końcówki i delikatnie wyjmujemy jajka.

      Na talerzu układamy makaron z pieczarnkami, na wierzchu kładziemy delikatnie ugotowane jajko i posypujemy obficie serem Provolone. Podajemy.

       

      

       

      Smacznego :-)

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Makaron z pieczarkami i jajkiem w koszulce”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 stycznia 2014 11:48
  • piątek, 17 stycznia 2014
    • Czekoladowy budyń jaglany z kardamonem i pomarańczami

      Tak się zastanawiam, jak długo będzie trwała moja fascynacja kaszą jaglaną... Oby jak najdłużej...

      Bo mam chęć jeszcze na ciasto jaglane, swoją drogą jedno takie już popełniłam w przeszłości i było super, jak zrobię po praz kolejny i bedę zadowolona, w miarę ze zdjęć, to je pokażę...

      Dzisiaj zjadłam ze smakiem budyń z kaszy jaglanej, z dodatkiem dobrej, gorzkiej czekolady, kardamonu i pomarańczy...

      Smaczne i bardzo syte śniadanie, z powodzeniem można je przetransportować do pracy, chciaż narażamy sie na pytania typu:"Lody jesz na śniadanie????"

      Bardzo polecam, jeśli nie ten konkretny przepis, to przynajmniej pomysł, który naprawde warto wykorzystać.

      Zmieniając dodatki, uzyskamy zupełnie coś innego, ale równie zdrowego...

       

      Czekoladowy budyń jaglany z kardamonem i pomarańczami

       

       

       

      1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej

      1/4 szklanki wrzątku

      4 kostki gorzkiej czekolady (70-80% kakao)

      3 daktyle bez pestek

      2 ziarna kardamonu utarte na proszek w moździerzu

      1/2 pomarańczy

      1/2 łyżeczki czarnego sezamu

      posiekane pistacje

       

      Kaszę miksujemy dokładnie z wrzątkiem, czekoladą i daktylami, dodajemy kardamon, miksujemy ponownie... Jeśli masa jest za gęsta, dodajemy nieco więcej wody. Można dodać mleko, ale ja zdecydowałam się na wodę.

      Budyń przekładamy do miseczki, dodajemy pomarańcze podzielone na cząstki i w miarę możliwości pozbawione białej błonki, posypujemy czarnym sezamem oraz posiekanymi pistacjami... Smaczne zarówno na ciepło, jak i na zimno.

       

      Smacznego :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Czekoladowy budyń jaglany z kardamonem i pomarańczami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      piątek, 17 stycznia 2014 10:19
  • czwartek, 16 stycznia 2014
    • Jaglany mus z bananami

      O tym, że jesień i zima nie wpływają korzystnie na nasz wygląd, wie chyba każdy...

       Włosy wypadają garściami, choć czapki nie noszę... Może przemarzły biedne???  Ale wiosną i latem też wypadają, więc chyba nie...

      Skóra sucha, pozbawiona letniej opalenizny, którą z racji naturalnej bladości i opalania sie głównie na czerwono też nie mogłam się zbytnio poszczyć, narażona na przesuszone powietrze dzięki biurowym kaloryferom, których się przecież nie przykręca, bo i po co... a jak się przykręca, to ktoś odręca, bo między nami, zimnolubnymi, są też ciepłolubni...

      No i, nie wiedzieć czemu, na wadze 3 kg więcej... Serio, naprawdę się nie obżerałam w święta, daję głowe, że nie wiem skąd to sie wzięło :-)

      No i tak patrząc na ten schemizowany świat i zanieczyszczony (to pewne!!!) organizm, wpadłam razu pewnego, a dokładniej 2 dni temu tutaj... Wpadłam i przepadłam.

      Zawsze miałam ciągotki do tego, co zdrowe... Wystarczyła sama świadomość, że coś korzystnie wpłynie na jakiś element układanki mojego ciała i to wystarczyło, abym zaczęła to jeść... obojętnie, jak to smakowało...

      Miałam etap picia drożdży, bo ponoć zdrowe, herbatkę z bratka żłopałam hektolitrami w ogólniaku, kiedy wszyscy pili zwykłe herbaty z cukrem i cytryną... Potem zajadałam się musli domowym, bo moc witamin i minerałów (a włosy i tak wypadały...)... herbaty: zielona, czerwona, matcha są na porzadku dziennym...

      Ogólnie lubię to, co zdrowe i staram sie też wpoić takie nawyki dzieciom, na razie z marnym skutkiem, niestety...

      Ale np. wszyscy oprócz M. jadamy w domu kasze, różne, również jaglaną...

      Tylko, że do tej pory nie byłam świadoma, jak dobroczynne działanie na nasz organizm na ta właśnie kasza i na ile sposobów można ją przygotować... Żeby nie przedłużać, bo i tak nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, zapraszam Was bardzo na blog Gotuj Zdrowo.

      Mnóstwo wiedzy na temat żywienia, ciekawe przepisy i super fotki... zajrzyjcie tam, nie będziecie żałować.

      No i nie będzie chyba zagadką, co mnie zainspirowało do poniższego...

       

      Jaglany mus z brzoskwiniami

       

       

       

      1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej

      ok. 1/4 szklanki wrzącej wody

      4 daktyle bez pestek

      1 mały banan

      1 łyżka suszonych owoców goji

      1/2 łyżeczki czarnego sezamu

       

      Wszystkie składniki, oprócz jagód goji i sezamu wkładamy do blendera i miksujemy. Powinno nam powstać coś w rodzaju musu... Przekładamy do szklanki, posypujemy owocami goji, czarnym sezamem i jemy na zdrowie...

       

        

       

      Smacznego :-)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jaglany mus z bananami”
      Tagi:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 stycznia 2014 14:24
  • poniedziałek, 13 stycznia 2014
    • Ciasto kruche orzechowe z pianką i malinami

      Imieninowe M....

      Z malinami od mamy, które grzecznie leżały w zamrażalniku i czekały na okazję... Smak, zapach... Mimo, ze za oknem zimno, my wróciliśmy na chwilę w letnie klimaty...

      Zdecydowanie polecam. Inspiracja stąd .

       

      Ciasto orzechowe z pianką i malinami

       

       

       ciasto:

      3/4 szklanki tartych orzechów włoskich np. Back Mitt

      1 szklanka mąki pszennej

      3 żółtka

      1 łyżeczka proszku do pieczenia

      120 g masła

      szczypta soli

       

      pianka:

      3 białka

      1/2 szklanki drobnego cukru

      1 łyżka cukru waniliowego

      1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej

      1/4 szklanki oleju rzepakowego

       

      dodatkowo:

      300 g mrożonych malin

       

      Wszystkie skłaniki na ciasto kruche wkłądamy do misy robota kuchennego (malaksera)  i siekamy do momentu, aż ciasto zacznie przypominać mokry piasek. Wysypujemy zawartość misy na blat i szybko zagniatamy. Dzielimy na 2 części w stosunku 3:1.

      Większą częścią wylepiamy spód blaszki o wymiarach 15X30, wyłożonej papierem do pieczenia, a mniejszą część wkładamy do zamrażalnika.

      Blaszkę z ciastem wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i pieczemy około 20 minut. Wyjmujemy z pieca, studzimy.

      Biała ubijamy na sztywno, dodajemy oba rodzaje cukru po łyżce i miksujemy do momentu, aż cukier się rozpuści. Dolewamy olej i makę ziemniaczaną, miksujemy i wylewamy na podpieczony spód. Wyrównujemy.

      W piankę wciskamy zamrożone maliny (jasne, że można dać świeże, ale o tej porze roku o nie trudno...), a na wierzch ścieramy pozostałą część ciasta, która powinna już być na tyle mocno zmrożona, aby dała się dobrze zetrzeć.

      Ciasto wstawiamy ponownie do piekarnika i pieczemy jeszcze 40 minut.

      Wyjmujemy, studzimy w blaszce i przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

       

       

       

       

       

       Smacznego :-)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasto kruche orzechowe z pianką i malinami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 stycznia 2014 13:47
  • piątek, 10 stycznia 2014
    • Sałatka czosnkowa z grzybkami i czerwoną fasolą

      Fajny sposób na wzmocnienie odporności i uniknięcie przeziębienia.

      Trzeba zaopatrzyć się w miętową gumę, jeśli zamierzamy serwować sałatkę na imprezie, chyba, że wychodzimy z założenia, że jak jedzą wszyscy, to miętówki niepotrzebne...

      Jedna z moich ulubionych sałatek. Z marynowanymi grzybkami z piwnicy mamy... Jeśli nie macie takiej mamy, która zaopatruje was w marynowane grzybki, możecie uzyć marynowanych pieczarek...

       

      Sałatka czosnkowa z grzybkami i czerwoną fasolą

       

       

       

      1 słoik marynowanych grzybków (u mnie kurki i podgrzybki pół na pół)

      1 puszka czerwonej fasoli

      1 średniej wielkości słoik marynowanych ogórków

       

      3-4 łyżki majonezu

      3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę

      sól

      pieprz czarny

       

      W zależności od wielkości, grzybki kroimy na pół, na cztery części lub nie kroimy ich w ogóle, jeśli sa malutkie. Ogórki kroimy mniej więcej w takiej wielkości kostkę, jak zdecydujemy się pokroić grzybki.

      Fasolę odsączamy z zalewy i dokładnie przepłukujemy na sicie, aby pozdyć się osadu.

      Składniki sałatki mieszamy, schładzamy i podajemy. Należy uważać z dodawaniem czosnku. Jego prawdziwa moc ujawnia się z czasem...

       

       Smacznego :-)

       

      P.S. Zdjęcie sałatki w kieliszku, stąd grzyby wydają się być olbrzymami :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      piątek, 10 stycznia 2014 12:07
  • środa, 08 stycznia 2014
    • Tort sezamowy

      Wszystkiego najlepszego w nowym roku... Oby Wasze marzenia, te mniejsze i te większe sie spełniły, a worek napełnił się nowymi marzeniami, bo frajdą jest ciagłe "gonienie kotka", jak mawiał dawny znajomy...

      I oby ulubione powiedzenie księdza z mojej rodzinnej parafii:"Cacko, za którym żądza chciwie goni, straciło urok, gdy je mamy w dłoni", nigdy się nie spełniło...

      Zaczynamy na słodko.

      Ciasto, które wstąpiło na salony u "mamusi" podczas świąt :-)

      Czekoladowe, z wkładką sezamową i kremem budyniowym z chałwą. Szybko się przygotowuje i bardzo dobrze przechowuje... W kolejne dni lepsze niż na początku... A może to po prostu ta "malizna" tak wzmaga apetyt na to ciasto w ostatnich dniach...

      Tak, czy inaczej polecam, bo bardzo smaczne i ładnie się prezentuje...

       

      Tort sezamowy

       

       

       

      Ciasto:
      2 jaja
      1 szklanka cukru trzcinowego
      200 ml oleju
      200 ml piwa Książęce ciemne łagodne *
      1 ¾ szklanki mąki pszennej
      2 łyżki gorzkiego kakao
      1 łyżeczka proszku do pieczenia
      1 łyżeczka sody oczyszczonej

      Beza sezamowa:
      4 białka
      6 łyżek cukru
      1 płaska łyżka mąki pszennej
      1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
      250 g sezamu np. Kresto

      Krem chałwowy:
      4 żółtka
      500 ml mleka
      4 łyżki cukru
      2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
      3 łyżki mąki pszennej

      200 g masła
      250 g chałwy waniliowej

      Ciasto:
      Jaja ubijamy z cukrem do białości, dodajemy olej, miksujemy, wsypujemy suche składniki i miksujemy dolewając piwo. Ciasto przelewamy do tortownicy o średnicy 24 cm wysmarowanej masłem i wysypanej mąką. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C, pieczemy około 50 minut.
      Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. Patyczek powinien być suchy.
      Ciasto wyjmujemy z tortownicy, studzimy i kroimy na dwa placki. Jeśli wierzch wyrósł z górką, wówczas ją ścinamy delikatnie nożem i kruszymy w palcach, będziemy jej używać do posypania ciasta pokrytego kremem.

      Beza sezamowa:
      Sezam prażymy na suchej patelni aż uzyska lekko brązowy kolor. Należy uważać, aby się nie przypalił. Studzimy.
      Białka ubijamy na sztywno, dodajemy po łyżce cukru i ubijamy dalej, aż całość będzie gładka i lśniąca. Dodajemy mąkę, miksujemy, dodajemy sezam, mieszamy łyżką, przekładamy do tortownicy o średnicy 24 cm, wysmarowanej masłem i wysypanej mąką, wyrównujmy powierzchnię, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C na około 30 minut. Studzimy w piekarniku.

      Krem:
      1 szklankę mleka zagotowujemy. Pozostałe mleko mieszamy z mąką, cukrem i żółtkami, wlewamy na gotujące się mleko, gotujemy do zgęstnienia, jak budyń. Z wierzchu przykrywamy folią spożywczą, aby nie utworzył się kożuch, studzimy.
      Masło miksujemy, dodajemy po łyżce masy budyniowej, a na końcu pokruszoną chałwę, miksujemy krótko, ale dokładnie.
      Na podstawce do ciasta układamy pierwszy krążek ciasta czekoladowego, smarujemy 1/3 kremu chałwowego, następnie układamy bezę sezamową, smarujemy 1/3 kremu chałwowego, przykrywamy drugim plackiem ciasta czekoladowego. Resztą kremu smarujemy wierz i boki ciasta. Posypujemy pokruszonym ciastem czekoladowym lub ścieramy na wierzch gorzką czekoladę.

       

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      * Ciasto przygotowywałam na pewien konkurs, stąd taka, a nie inna nazwa piwa, które zresztą fajnie tutaj pasuje...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Tort sezamowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 08 stycznia 2014 14:22
  • środa, 18 grudnia 2013
    • Sernik z orzechami, bitą śmietaną i olejem rzepakowym

       Mimo wielu składników, przepis jest bardzo prosty do realizacji, a efekt rewelacyjny.

      Kruche ciasto bez masła, pyszna masa serowa, do tego warstwa orzechowa, i nieco bitej śmietany... Nie można sobie chyba wyobrazić niczego lepszego na zimowe, ponure wieczory i zbliżający się świąteczny okres...

      Popisowy przepis mojej mamy... Każdy z mojego rodzeństwa chciałby zawitać w domu w momencie, kiedy można skubnąć tego właśnie sernika...

       

       

      Sernik z orzechami, bitą śmietaną i olejem rzepakowym 

       

      spód:

      300 g mąki pszennej

      50 ml oleju rzepakowego

      100 g cukru pudru

      2 żółtka

      1 jajo

      1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

       

      masa serowa:

      1300 g twarogu tłustego trzykrotnie mielonego

      1/2 szklanki oleju rzepakowego

      2 szklanki cukru

      1 szklanka mleka

      1 szklanka śmietanki 30%

      4 żółtka

      2 jaja

      3 łyżki mąki ziemniaczanej

       

      masa orzechowa:

      100 g zmielonych orzechów laskowych lub włoskich

       5 łyżek cukru

      6 białek

      1 łyżka bułki tartej

       

      bita śmietana:

       500 ml śmietanki 30%

      1 cukier waniliowy

      2 łyżki cukru pudru

      1 łyżeczka żelatyny

       

      dodatkowo:

      100 g czekolady mlecznej

       

      Spód: Wszystkie składniki mieszamy w malakserze do momentu, aż ciasto zacznie przypominać mokry piasek, zagniatamy w kulę, wylepiamy nim blaszkę o wymiarach 25X35, wyłożoną papierem do pieczenia, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na 20 minut, aż ciasto się podpiecze.  Wyjmujemy, studzimy.

      Do ciasta, zamiast masła, dodajemy olej rzepakowy dlatego, że jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3, co jest dobrą wiadomością dla naszego mózgu, gdyż właśnie te kwasy wpływaja korzystnie na jego rozwój i pracę.

      Masa serowa: Wszystkie składniki mieszamy w malakserze, wylewamy na wystudzony spód, wygładzamy powierzchnię.

      Masa orzechowa: Białka ubijamy na sztywno, powoli dosypujemy cukier, miksujemy do momentu, aż cukier się rozpuści, dodajemy orzechy oraz bułkę tartą, mieszamy i rozprowadzamy na masie serowej.

      Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 175 st. C około 60 minut, wyjmujemy, studzimy.

      Bita śmietana: Śmietanę ubiajmy na sztywno, dodajemy cukier, miksujemy, dodajemy żelatynę rozpuszczoną w niewielkiej ilości wody, mieszamy dokładnie.

      Śmietanę rozprowadzamy na wystudzonym cieście, na wierzch ścieramy czekoladę.

       

       

       

      Smacznego :-)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Sernik z orzechami, bitą śmietaną i olejem rzepakowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      środa, 18 grudnia 2013 12:38
  • poniedziałek, 16 grudnia 2013
    • Focaccia z czosnkiem i pietruszką na oleju rzepakowym

      Focaccia to nic innego, jak "gruba pizza bez niczego", tak przynajmniej nazwała ją wczoraj Julka i uwazam to określenie za bardzo trafne.

      Mięciutkie, drożdżowe ciasto, dobrej jakości czosnek, taki od mamy, nie ten chiński, do tego pietruszka i olej rzepakowy.

      Moja wersja, jakże udana i smaczna. Może być dodatkiem do zup, bazą do kanapek, albo przegryzką, gdy nas chwyci mały głód...

      Wykorzystałam sprawdzony przepis na pizzę...

       

      Focaccia z czosnkiem i pietruszką na oleju rzepakowym

       

       

      250 ml mleka

      7 g suszonych drożdży

      2,5 szklanki mąki pszennej

      3 łyżki oleju rzepakowego

      1 płaska łyżka cukru

      1/2 łyżeczki soli

       

      dodatkowo:

      2 ząbki czosnku

      3 łyżki oleju rzepakowego

      sól gruboziarnista

      1/2 pęczka natki pietruszki

       

      Mleko podgrzewamy, przelewamy do miski,  dodajemy wszystkie pozostałe składniki i mieszamy łyżką, aż całość zacznie się łączyć. Wyjmujemy z miski na posypany maką blat i wyrabiamy około 5 minut. Staramy się nie dosypywać mąki.

      Wyrobione ciasto smarujemy olejem rzepakowym, przekładamy z powrotem do miski, przykrywamy folią spożywczż i odstawiamy do wyrośnięcia.

      W tym momencie ciasto wstawiam do piekarnika nagrzanego do 30 st.C (funkcja wyrastanie) i po około 30 minutach, ciasto jest gotowe do dalszej pracy z nim.

      Ciasto wyjmuję na blat, zagniatam jeszcze szybko dwa-trzy razy, przekładam na blaszkę o wymiarach 25X35 wysmarowaną olejem rzepakowym i palcem robię w cieście małe wgłębienia, w które wkładam cieniutkie plasterki czosnku.

      Całość skrapiam olejem rzepakowym, który dodawałam również do ciasta dlatego, że jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3, zawiera ich 10 razy więcej niż oliwa z oliwek i jest tańszy, dlatego zastępuję nim oliwę z oliwek. Dodatkowo ma  neutralny smak i zapach, co sprawia, że dzieci go nie wyczuwają w potrawach i wypiekach, więc nie ma grymaszenia podczas jedzenia.

      Ciasto posypuję solą gruboziarnistą oraz natką pietruszki, odstawiam do wyrośnięcia na około 20 minut, a następnie piekę 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st C.

      Podaję na ciepło lub w temperaturze pokojowej. 

       

       

       

      Smacznego :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mamajulki080506
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 grudnia 2013 11:31

Kalendarz

Październik 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Autorzy

Zakładki

  • Ulubione

Kanał informacyjny

kontakt: mamajulki080506@gazeta.pl agnieszka.czapska-pruszak@wp.pl Agnieszka Czapska-Pruszak ul. Prusa 24A/1 64-920 Piła tel. 664 426 446 Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Gotujemy po polsku! Odszukaj.com - przepisy kulinarne