Z pamiętnika piekarnika

Smakowite przepisy na każdą okazję... Dostojne torty i proste śniadania przeplatają się z wymyślnymi daniami pełnymi aromatów i niestandardowych połączeń... Zapraszam wszystkich smakoszy.

Wpis

czwartek, 26 stycznia 2012

Tort czekoladowo-miętowy z malinami

Miał być i był główną atrakcją na mojej małej imprezce imieninowej... W końcu każda okazja jest dobra, aby przygotować coś pysznego, do zjedzenia czego potrzeba zazwyczaj więcej osób, co nie powinno za długo stać, bo straci zarówno na wyglądzie, jak i smaku...

A ponieważ wśród gości była osoba lubiąca miętę, a za mną ten przepis "chodził" od dawna, nie było innej mozliwości, jak tylko zabrać się do pracy... Wiedziałam, że ciasto ma być ciemne, masa jasna... Przepis na ciasto pochodzi od szwagra, krem to wytwór mojej wyobraźni... ogólny wygląd miał być inny, ale zabrakło czasu (tak bardzo mnie kusi, aby zrobić "świńską" dekorację tortu... bywalcy blogów wiedzą, o czym piszę... małe różowe świnki marcepanowe w czekoladowym bajorku :-))...

W ostatniej chwili zdecydowałam się też na maliny, których ostatnie pudełko znalazłam w zamrażalniku i które zdecydowanie polecam do tego tortu. Nadają mu lekko kwaskowy smak...

Całość lekka, czujemy miętę, potem białą czekoladę, a na końcu maliny...

 Doskonały dla tych, którzy "czują do kogoś miętę" i nie wiedzą, jak to pokazać :-) Może na Walentynki warto się z tym zmierzyć?

 

Tort czekoladowo-miętowy z malinami

 

 

 

ciasto:

  •  4 jaja
  • 150 g cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 płaska łyżka kakao
  • 4 łyżki wody

 

masa:

  • 400 g śmietany 36 %
  • 200 g białej czekolady
  • 3 łyżki ekstraktu z mięty *

 

dodatkowo:

  • 200 g malin

 

Tortownicę o średnicy 21 cm wykładamy dokładnie papierem do pieczenia i dodatkowo smarujemy papier roztopionym masłem. Jaja ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy suche składniki przesiewając je przez sitko, wlewamy wodę i miksujemy na najniższych obrotach miksera. Całość przelewamy do totrownicy, wygładzamy górę i pieczemy około 50 minut w temp. 170 st.C Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. W razie konieczności dopiekamy jeszcze kilka minut. Patyczek powinien by czysty, po wyjęciu z ciasta. Po wyjęciu ciasta z piekarnika zdejmujemy obręcz tortownicy i odstawiamy ciasto do całkowitego wystudzenia.

 

Białą czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Śmietanę ubijamy na sztywno, mieszamy z lekko ciepłą czekoladą i ekstraktem z mięty.

 

Biszkopt kroimy na 3 krążki. Każdy smarujemy częścią masy, na której układamy maliny. Używałam mrożonych malin, których nie rozmrażałam przed użyciem, nie wyglądały źle, nie puściły soku, byłam bardzo zadowolona z efektu.

Ponieważ nie lubię "przemoczonych" tortów i rzadko nasączam je czymkolwiek, tego ciasta również nie nasączałam. Całość przygotowałam wieczorem poprzedniego dnia, przez noc śmietana sprawiła, że tort miał odpowienio miękką strukturę ciasta.

 

* ekstrakt z mięty, to w moim przypadku świeża mięta ( w dużej ilości) zalana spirytusem. Jeśli ktoś zdecyduje się na krople miętowe, a wiem ,że są one używane, powinien dać ich odpowiednio mniej, gdyż będą one zdecydowanie bardziej stężone niż to, co miałam ja.

 

 

 

 

Smacznego :-)

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
mamajulki080506
Czas publikacji:
czwartek, 26 stycznia 2012 10:29

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

kontakt: agnieszka.czapska-pruszak@wp.pl Agnieszka Czapska-Pruszak ul. Prusa 24A/1 64-920 Piła tel. 664 426 446
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
zBLOGowani.pl
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
my foodgawker gallery
Blogi google-site-verification: google39c93e254b0ade97.html